Miesięczne archiwum: Listopad 2013

Wyprawa po kreatywność i skuteczne rozwiązania

ITALY - Tuscany - Mediterranean - Tyrrenian sea - Argentario Sailing Week

Dziś razem z Tomkiem Bąkowskim wyprawiamy się na głębokie wody, w poszukiwaniu kreatywności i jej praktycznych zastosowań. Zapraszam do lektury dialogu, który pokaże, że nie taka kreatywność roztrzepana, jak ją malują.

AB: Witaj Tomek. Dziękuję, że zgodziłeś się ze mną porozmawiać o temacie, który interesuje nas obu. Powiedz proszę w kilku słowach kim jesteś i czym się zajmujesz.

TB: KIm jestem? Dobre pytanie, teraz ekspertem od kreatywności, za chwilę będę prawdopodobnie kierowcą,  załatwiaczem spraw.

Czym się zajmuję? Prowadzę firmę specjalizującą się w skutecznym wykorzystaniu kreatywności przez biznes. Robimy to w trzech aspektach. Po pierwsze wydobywamy kreatywność z ludzi, zespołów i całych firm. Po drugie uczymy ich z niej korzystać, aby osiągali nowe cele. Po trzecie rozwiązujemy problemy biznesowe w nowy sposób i wspieramy firmy naszymi pomysłami, a mamy ich sporo : – )

AB: Kreatywność jest coraz modniejszym terminem. Prowadzący spotkanie proszą o kreatywne pomysły, pracodawcy oczekują kreatywnych pracowników. Pamiętam, jak kilka lat temu prowadziłem rozmowę rekrutacyjną z chłopakiem, który chciał dołączyć do Koła Naukowego, w którym działałem. Jako jedną ze swoich cech wpisał kreatywność. Spytałem go, co to znaczy, że jest kreatywny? Jak to się przejawia w jego życiu? Po chwili milczenia odparł: Robimy ze znajomymi fajne przebierane imprezy. Można i tak. A jak Ty rozumiesz termin kreatywność?

TB: Słowo “kreatywność” faktycznie stało się popularne, każdy chce być kreatywny. Jest to cenne i każdy tego oczekuje. Słowo to jest tak samo nadużywane jak inne polskie słowo na k : – ) Jak zwykł mówić mój współpracownik Jakub: przedstawię Wam teraz jedną prawdziwą definicję kreatywności, uwaga, innej nie ma: otóż każdy z Was ma rację bo dla każdego kreatywność jest czymś innym : – ) Pytanie pojawia się tylko czy pytający podczas rozmowy rekrutacyjnej rozumie tak samo kreatywność, jak osoba pocąca się jako kandydat. Kreatywna może być zabawa, żarty, mogą to być przejawy artystycznego geniuszu, może to być w końcu pomysł na biznes, albo nowa tabelka w Excelu, a może przełomowy wynik badań nad długością lotu pszczół. W zależności od kontekstu i skali różne rzeczy mogą uchodzić za kreatywne.

W zakresie tego czym się zajmujemy w firmie – kreatywność rozumiemy jako zdolność to znalezienia nowych rozwiązań dających przewagę nad “starymi”. W zależności od oczekiwanych efektów – może to być odważny skok i całkowite wyjście poza schemat lub kolejny mniejszy krok, a nawet znalezienie nowego celu biznesowego, wyzwania do osiągnięcia. Niemniej jednak skuteczna kreatywność wiąże się zawsze z czymś nowym w określonym kontekście co daje przewagę. Coś co pozwala ulepszać, podnosić wyniki.

AB: dla każdego kreatywność jest czymś innym, ale nie jest czymkolwiek. Dla mnie, żeby coś mogło być kreatywne, musi spełniać 2 cechy. Po pierwsze musi być czymś nowym, czego jeszcze świat nie znał. Po drugie, musi posiadać wartość. Szeroko rozumianą – może to być wartość poznawcza (teoria naukowa, która dobre tłumaczy rzeczywistość), wartość estetyczna (pięknie wykonany obraz) lub wartość praktyczna (wynalazek). Zauważałem, że ten drugi element często jest niedoceniany. Ktoś wymyśla odjechane rozwiązanie, a zapomina o tym, by przełożyć je na praktykę. Cieszę się, że myślisz o kreatywności podobnie i ważna jest dla Ciebie skuteczność pomysłów.

AB: Często się mówi, że artyści czy wynalazcy otrzymali dar albo talent. Dzięki niemu potrafią tworzyć i wynajdować nowe i wartościowe rzeczy. Czy tak właśnie jest z kreatywnością? Albo się z nią rodzimy albo nie?

TB: Czy dzieci są kreatywne? Zazwyczaj myślimy że tak. Dzieci potrafią zrobić i powiedzieć takie rzeczy, że dorosłym nie mieście się to w głowie. Dlaczego później tracą tę umiejętność? Ponieważ uczą się życia. A życie, żeby było łatwiejsze jest nauką kolejnych schematów postępowania, które wchodzą nam w krew. Tak uczymy się nowych rzeczy i dzięki temu, ze niektóre stają się schematami, możemy uczyć się kolejnych.

Na pewno każdy dzieciak potrafi myśleć niestandardowo i zaskakiwać dorosłych. Dzieję się tak ponieważ nie  zna jeszcze podstawoawych schematów. Kreatywność to przekraczanie tych schematów. Dzieciom jest łatwiej, bo ich nie zdążyły poznały i przesiąknąć nimi, kreatywność jest dla nich naturalna. Później bardziej naturalne stają się owe schematy. Tak to działa. W takiej koncepcji każdy ma naturalną zdolność kreatywnego myślenia od urodzenia, która jest wypierana przez mające ułatwiać życie schematy.

AB: No właśnie. Schematy. Często źle o nich myślimy. Schematyczne rozwiązanie to synonim kiepskiego pomysłu. Tymczasem w wielu sytuacjach są one bardzo pomocne. Przy uczeniu się nowych rzeczy, ale także, gdy chcemy korzystać z najlepszych wzorców, opracować standardy postępowania, obsługi klienta. Jako gracz, bardzo często korzystam ze tego, co inne osoby już wymyśliły i co się sprawdza. W grach te schematy postępowania nazywane są strategią i bardzo często osoby grające zgodnie z nią osiągają lepsze wyniki od tych, którzy grają jak im w duszy gra. Ważne jest, żeby wiedzieć, kiedy świadomie zrezygnować ze standardów. Kiedy bardziej opłacalne będzie wymyślić nowe rozwiązanie – bo stare przestało być się sprawdzać.

AB: Skoro kreatywności można się nauczyć, to jak i kiedy warto to robić?

TB: Im szybciej tym lepiej. Twórcze myślenie można trenować tak, jak szpagat. Małe dziecko bez problemu zrobi szpagat. 50-letni facet, jeżeli nie trenował gimnastyki przez długie lata, już tak łatwo tego nie zrobi. A jeśli w ogóle mu się to uda, zrobi to prawdopodobnie dzięki czyjeś życzliwej pomocy lub przypadkiem wracając z imprezy sylwestrowej po śliskim chodniku.

Tak samo jest z naturalną kreatywnością. Im jesteśmy starsi, im mniej trenujemy, tym więcej potrzebujemy wysiłku, pomocy, przypadku aby myśleć twórczo.

AB: Co bycie kreatywnym może dać człowiekowi, w jego życiu osobistym? Łatwiej w ten sposób oczarować dziewczynę albo uwieść chłopaka?

TB: Po co rozwijać kreatywność? Zależy do czego jest nam potrzebna. Jeśli chcesz zaskakiwać przemówieniami publicznymi – potrzebujesz niestandardowych pomysłów, żeby publika Cię słuchała, żeby wyróżnić się. Tak samo z czarowaniem i uwodzeniem, chcesz być zauważony, wyróżnić się. A Twoja żona wie, że o takie rzeczy w wywiadach pytasz ; – )

AB: Wie, leży w łóżku obok i się przysłuchuję. Chociaż jak, zaczęliśmy mówić o uwodzeniu, to uniosła wzrok znad książki. Wróćmy jednak do głównego wątku ; – )

TB: Jak już poderwiemy i oczarujemy, warto rozwijać dalej kreatywność przede wszystkim po to, aby móc być sobą. Dookoła słyszymy, jacy powinniśmy być, grubi – chudzi, wykształceni – prości, przebojowi – skromni, kupić to, tamtego nie, być jak ten celebryta albo zostać takim specjalistą, bo takich teraz potrzeba na rynku pracy … Kreatywność to tworzenie i wiara w swoje pomysły i możliwość ich realizacji. Kreatywność to otwartość, uczenie się i budowanie nowej jakości korzystając z obecnej rzeczywistości. Albo ty kreujesz swoją rzeczywistość albo ktoś ją kreuje za Ciebie, a Ty spijasz tylko to co zostaje Ci podane. Oczywiście to brzmi bardzo doniośle i część osób może zinterpretować jako całkowite zerwanie z narzuconymi schematami i buntem.To nie do końca o to chodzi. No chyba, że ktoś chce zostać kolejnym twórcom pokroju Pablo Picasso i zostać docenionym po śmierci, wtedy przygotujemy dla niego program totalnego kreatywnego odjazu:)

Dla jednak żyjących na ziemi, korzystniejszym jest, aby utrzymać balans pomiedzy tworzeniem ale normalnym schematycznym życiem, żeby być świadomym obu wymiarów i mieć możliwość wyboru, nie obudzić się z ręką w nocniku tylko mieć odwagę tworzyć swoje życie – to taka głęboka kreatywność.

AB: Wiemy już, że warto być kreatywnym, tylko jak to osiągnąć?

TB: Najlepiej idź na siłownię, później posłuchaj radia Maryja przez 4 godziny, następnie  Ramsteina, przeczytaj jakiegoś ciekawego bloga, obejrzyj trochę przemówień TED, porąb drewno, aż się spocisz. W restauracji zjedź potrawę której nie znasz, zapytaj się Pani z pieskiem zbierającej pieniądze w przejściu podziemnym co u niej słychać. Wybierz się na kabaret improwizowny na żywo, obejrzyj Modę na Sukces lub program z Włoską muzyką biesiadną. Pozmywaj naczynia i dobrze się wyśpij … i najważniejsze rób to wszystko z otwartym umysłem, pełnym zaangażowaniem, pasją i ciekawością : – )

Metod na odbudowanie i trenowanie kreatywnego myślenia są setki, jednak ta opisana powyżej jest najlepsza : – ) Jeżeli oczekujemy nowych nowych efektów, a takimi są kreatywne pomysły, nie znajdziemy ich powtarzając wciąż to samo … Albert Einstein o tym wspominał.

Szukaj inspiracji i rób niestandardowe rzeczy, niestandardowe dla Ciebie, dostarczaj swojemu umysłowi nowych bodźców nie daj mu popaść w schemat, skostnieć i obumrzeć. Bądź otwarty na nowe doświadczenia i myśli.

Tak mi się wydaje, przynajmniej my tak robimy i to działa. Na tym silniku opieraja się również większość metod kreatywnych.

AB: Bardzo ciekawy zbiór zadań. Chyba zrobię z niego checklistę i będę odhaczał kolejne działania : – ) sir Ken Robinson wygłosił na TEDzie świetne przemówienia o kreatywności. Spodobała mi się szczególnie jedna z jego uwag: Bycie kreatywnym i bycie w błędzie, to nie to samo. Nie da się jednak tworzyć, nie dając sobie przyzwolenia na popełnianie błędów. A tego często zabraniają szkoły i firmy. Otwarcie się na dziwność i śmieszność, to na pewno dobra droga do twórczych rozwiązań.

AB: Porozmawialiśmy chwilę o tym, w jaki sposób kreatywność pomaga w życiu osobistym. Zmieńmy teraz perspektywę i spójrzmy na ten temat oczami pracodawców. Czy firmom powinno zależeć na kreatywnych pracownikach?

TB: I tak i nie. Biznes z jednej strony musi być twórczy, żeby się rozwijać, z drugiej strony musi byś super zorganizowany i poukładany, aby mógł osiągnąć większą skalę. Potężne korporacje  to sprawne struktury zaplanowane i odpowiednio kontrolowane. Problem leży w tym, że biznes wyspecjalizował się w standaryzacji, aby maksymalizować zysk, osiągać skalę. Jednak teraz to już nie wystarcza – bo pojawia się pytanie: co dalej? Jak wygrać z konkurencją? Jak szybciej się rozwijać? Jaką niszę zagospodarować? Jak kreować przyszłość, kolejne potrzeby itd… Czy do tego są potrzebni kreatywni pracownicy? Tak, bo kto to wymyśli?. Inne pytanie: jak coś zostanie wymyślone to czy to się sprawdzi i jak to wdrożyć? Biznes potrzebuje wymiernych efektów i musi nauczyć się wykorzystywać kreatywność, odpowiednio nią zarządzać, aby przyniosła korzyści, a nie była marnotrawiona.

AB: Są takie zawody, w których świeże, ciekawe pomysły potrzebne są każdego dnia. Ciężko wyobrazić sobie projektanta ubrań, który nie jest kreatywny. Albo marketingowca, wymyślającego kampanie reklamowe. W niektóre profesje kreatywność jest wręcz wpisana. A co z innymi zawodami? Po co firmie kreatywny programista lub księgowy? Czy nie będzie z nie więcej kłopotu niż pożytku?

TB: Wolałbyś, żeby programista powiedział Ci, że tego się nie da napisać? Albo księgowego, który na każde pytanie o optymalizację kosztów powiedział, że nie ma opcji, bo to tyle kosztuje, a te wydatki nie zakwalifikują się na koszty? Myślę, że po kliku takich informacjach zastanawiałbyś się na wynajęciem kogoś … innego.

Dleczego tak się dzieje? Kreatywność to też szukanie nowych rozwiązań w ramach ograniczajacych nas schematów – w tym przypadku kodu lub standardów rachunkowości i przepisów. Człowiek kreatywny zawsze znajdzie sposób, albo możliwość obejścia ograniczeń. Nie musi bujać w obłokach i w tym przypadku nie powinien, bo to będzie nie skuteczne.

Podkreślam: kreatywność może występować w rożnych kontekstach w różnych stopniach. Bo kreatywność to również umiejętne  zarządzanie ograniczeniami i skuteczne ich przekraczanie,

AB: Zgadzam się w 100%. W każdym zawodzie kreatywność jest przydatna. Pomiędzy przepisami i formalnymi ograniczeniami zawsze pozostaje pole do popisu i twórcze osoby potrafią z niego zrobić właściwy użytek.

AB: Na koniec małe wyzwanie. Wyobraź sobie świat, w którym wszyscy ludzie są kreatywni. Jak by wyglądał? Czym różniłby się od obecnego?

TB: Będzie super impreza, ale i straszny chaos, brak reguł i praw, tylko jedna “ don’t worry be happy, jakoś to będzie”. Będą porozrzucane ubrania, poodzierane samochody, lekko podpici ludzie dyskutujący o wielkich pomysłach, ideach : – ) To jest to co kreatywne osobowości lubią najbardziej. Bawić się, nie dbać o szczegóły, wymyślać, tworzyć, ale już nie koniecznie wytrwale wdrażać te pomysły.

To typowe stereotypowe postrzeganie kreatywności i jest ono zagrożeniem : – ) Jeżeli jednak wszyscy będą kreatywni w kontekście tworzenie własnej rzeczywistości, świadomości otaczających schematów, wiary we własne pomysły i w to przy odrobinie wytrwałości i odwagi mogą je zrealizować, mamy do czynienia ze zdrowym, zbalanoswanym i szczęśliwymi jednostaki budującymi społeczeństwo, które jest otwarte i uczy się od innych jednocześnie asertywnie tworząc właśnie unikatowe życie.

Kiedy są następne wybory na jakiegoś prezydenta, albo papieża , może wystartuje z taką wizją : – )

AB: Koniecznie, wreszcie będzie na kogo głosować!

W rozmowie dzielnie towarzyszył mi Tomasz Bąkowski, właściciel firmy BrainWorx, trener i konsultant kreatywności, doświadczony Toastmaster, człowiek zawsze posiadający ciekawy pomysł.

1e_26_l-0021_BąkowskiTomek_Zdjęcie_wsb tedx

Jak pokonać tremę?

mikrofon

 

Eh! Czemu się dałem namówić na to wystąpienie. I to jeszcze przed grupą 30 osób! Przecież ja się zatnę już po pierwszym zdaniu … a może nawet tyle nie będę w stanie powiedzieć. Pora chyba załatwić sobie zwolnienie lekarskie – zatrucie pokarmowe truskawkami, to może brzmieć wiarygodnie, w końcu właśnie zaczął się sezon. Albo nie! Powiem, że zatrzymały mnie ważne sprawy rodzinne. To doskonała wymówka. Nikt nie będzie dopytywał, co konkretnie się stało.

Odnajdujesz w tym opisie siebie? A może nie zwykłeś/-łaś tchórzyć, ale za każdym razem, gdy masz wystąpić, serce wali Ci jak młotem, czujesz suchość w gardle, a ręce Ci się trzęsą jak galareta? Chcesz wreszcie skończyć z tym okropnym stresem lub przynajmniej mocno go ograniczyć? Poniżej znajdziesz kilka sprawdzonych sposobów. Ale najpierw krótka dywagacja na temat tremy.

Trema jest ludzkim wynalazkiem. Bawoły nie krępują się, gdy mają zaryczeć nawet przed całym stadem. Tylko człowiek ma z tym problem. Czy trema jest dla nas tylko cierniem w stopie czy może ma jakiś sens?

Mimo oczywistych negatywnych konsekwencji, trema bywa pomocna.

Gdyby nie ona, każdy bez skrępowania wychodziłby przed ludzi i zacząć mówić. Niezbyt składnie, bez jasnego celu i powodu. Masowo robilibyśmy z siebie durniów i to przed dużą grupą. A to mogłoby mieć fatalne konsekwencje dla naszego wizerunku, szansy dostania pracy lub nie wylecenia z niej. Trema może być jak pozytywny stres (eustres), który motywuje nas do działania. Bywają jednak sytuacje, w których trema jest zbyt silna. Bardziej nas paraliżuje niż nam pomaga. Co można w tych sytuacjach zrobić? Poniżej przedstawiam 8 sprawdzonych sposobów na zmniejszenie tremy. Zmniejszenie, nie wyeliminowanie. Bo stres związany z wystąpieniem nigdy nie znika całkowicie. Nawet u bardzo doświadczonych mówców.

1. Jeśli zawiedzie Cię przygotowanie, przygotuj się na zawód.

Dobre przygotowanie to podstawa. W jego skład wchodzi:

a) określenie celu wystąpienia, tego co chcesz osiągnąć

b) napisanie wystąpienia – słowo po słowie, albo chociaż w punktach

c) przećwiczenie wygłaszania przemówienia – pamięciowe opanowanie tekstu.

Jeśli tego nie zrobisz, trema będzie Cię żarła otwierając usta szerzej niż potrzeba do ugryzienia BigMaca. Zamiast dobrze utrzymywać kontakt wzrokowy, świadomie posługiwać się mową ciała, całą swoją uwagę będziesz poświęcał(a) temu, by przypomnieć sobie, co ja miałem / łam teraz powiedzieć.

Jeśli jesteś początkującym mówcą – zapomnij o improwizowaniu. Rzetelnie przygotuj się do wystąpienia, a trema znacząco osłabnie.

2. Poznaj miejsce wystąpienia.

Nie pozwól, by sala, w której będziesz występować, układ krzeseł lub sceny Cię zaskoczył. To tylko spotęguje stres. Sprawdź jak wygląda sala na zdjęciu, a najlepiej przyjedź na miejsce, wejdź do niej i wyobraź siebie podczas wystąpienia. Zaplanuj, gdzie będziesz stał(a) podczas rozpoczęcia mowy, gdzie podczas pierwszej części, drugiej itd.
To wszystko zwiększy Twój komfort podczas występów.

3. Zaproś na wystąpienie przyjazne twarze

O ile łatwiej się mówi, gdy na publiczności znajdują się ludzie, których znamy i którzy są wobec nas życzliwie nastawieni. Ważna uwaga! Nie mogą to być osoby, którym chcemy zaimponować (potencjalny chłopak, dziewczyna czy inwestor). Sympatyczni koledzy i/lub koleżanki, które w razie czego poklepią po plecach i powiedzą, że nie ma się czym przejmować. Zacznij wystąpienie mówiąc do przyjaznych twarzy. Za każdym razem, gdy ktoś obcy zbije Cię z pantałyku dziwnym grymasem lub ostentacyjnym ziewaniem, wróć na moment wzrokiem do swoich znajomych. Widząc ich uśmiechy i potakiwanie, szybko się uspokoisz i wrócisz do optymalnej formy.

4. Poznaj ludzi, do których będziesz mówił

Zamiast przychodzić na ostatnią chwilę na miejsce wystąpienia – bądź tam co najmniej pół godziny wcześniej. Wykorzystaj ten czas nie tylko na sprawdzenie czy sprzęt działa (komputer, rzutnik, mikrofon), ale także by poznać ludzi, którzy będą Cię słuchali. Spytaj, jak się nazywają, co sprawiło, że się dzisiaj tu znaleźli. Posłuchaj, co mają do powiedzenia w Twoim temacie. W ten sposób nie będziesz mówił(a) do anonimów, ale do ludzi, z którymi zbudowałeś/łaś relacje.

5. Patrz wokół oczu

Jeśli patrzenie ludziom w oczy Cię peszy, możesz zastosować bardzo prostą sztuczkę. Twoi słuchacze nie będą zdawać sobie sprawy czy kierujesz swój wzrok prosto w ich oczy czy też na nos, brwi czy górę policzków. Wybierz sobie jedno miejsce, które jest dla Ciebie komfortowe (dla wielu osób jest to przestrzeń pomiędzy oczami) i patrz tam. W ten sposób osiągniesz jednocześnie dwie korzyści:

a) ludzie będą mieli poczucie, że utrzymujesz z nimi kontakt wzrokowy, poczują się zadbani i docenieni

b) Ty nie będziesz się niepotrzebnie peszyć i stresować.

Im większa odległość od słuchaczy, tym mniejsza precyzja jest potrzebna. Z odległości 5 metrów i więcej, patrząc ludziom tylko na czoło, osiągniesz efekt utrzymywania kontaktu wzrokowego.

 

6. Wizualizuj swój występ.

Po powstaniu filmu i książki Sekret, wiele osób kojarzy wizualizacje z magicznym procesem przyciągania ze Wszechświata wszelkiego możliwego dobra – pieniędzy, zdrowia, osób. Jeśli tylko wyobrażę sobie worek pieniędzy, Wszechświat ugnie się do mojej woli i przyniesie mi go w zębach. Nie o takiej wizualizacji myślę.

Wizualizacja to technika, z której od wielu lat korzystają sportowcy, zwłaszcza przed ważnym występem, np. na Olimpiadzie. Polega na wyobrażaniu sobie docelowej sytuacji – odtwarzaniu w głowie filmu, którego jest się głównym bohaterem. Ważne, aby ten film był w wolnym tempie, zbliżonym do czasu rzeczywistego – jedna sekunda w wyobrażeniu ma trwać tyle co jedna sekunda naprawdę. Jeśli wyobrazisz sobie, że wszedłeś / weszłaś na scenę, coś tam pogadałaś i z niej zeszłaś, wszystko w ciągu 10 sekund – wiele Ci to nie pomoże. Jednak gdy ze szczegółami wyobrazisz sobie salę, w której będziesz występować, pierwsze słowa, które wypowiesz – (przychylną) reakcję publiczności, a potem kolejne zdania Twojego wystąpienia, pozwoli Ci to oswoić się z Tą sytuacją. Twój mózg nie widzi różnicy pomiędzy tym, co dzieje się na zewnątrz (Ty faktycznie występujesz przed ludźmi), a tym, co wewnątrz (wyobrażeniem tej sytuacji). Im więcej razy i dokładniej wykonasz taką wizualizację, tym mniej będziesz się stresować podczas prawdziwego wystąpieniami.

7. Miej ze sobą notatki

Mimo iż bardzo rzadko korzystam z notatek, zawsze mam je ze sobą. Daje mi to komfort psychiczny, że jeśli na kilka sekund straciłbym wątek, zawsze mogę rzucić okiem na treść przemówienia. Zamiast spisanego słowo po słowie tekstu, dużo lepiej wynotować dużą czcionką słowa klucze – wyrazy, które naprowadzą Cię na główne wątki przemówienia. Jeszcze inną metodą jest wzięcie ze sobą laptopa, posadzenie go w pierwszym rzędzie i załadowanie prezentacji. Przy pomocy pilota, możesz szybko przewinąć ją do odpowiedniego slajdu i przypomnieć sobie, o czym masz mówić.

8. Awaryjne pytanie / zagadka / ciekawy rekwizyt

Zawsze istnieje ryzyko, że w któryś momencie będziesz mieć pustkę w głowie – nawet mimo perfekcyjnego przygotowania. Albo podczas przemówienia będziesz mieć tak płytki oddech, że na raz nie będziesz w stanie wypowiedzieć całego zdania. Czy można coś zrobić, żeby się na taką ewentualność przygotować? Jak najbardziej. Zadanie pytania publiczności jest uniwersalnym wyjściem z trudnej sytuacji. Najprościej jest spytać: a co Państwo o tym myślą? I gdy publiczność się zastanawia, zapuścić żurawia do notatek. Można też przygotować pytanie związane z tematem wystąpienia. Jeśli będę opowiadał o tremie, to w dowolnym fragmencie wystąpienia, mogę zapytać: A kiedy Państwa dopadła najgorsza trema? Czy ktoś mógłby opowiedzieć, jak to było?

Innym sposobem wyjścia z o presji jest przygotowanie zagadki lub pokazanie ciekawego rekwizytu. Kiedy publiczność głowi się nad rozwiązaniem lub zastanawia nad funkcją przedmiotu – Ty masz czas, żeby się uspokoić i przygotować dalszą część wypowiedzi.

Gwarantuję Ci, że jeśli zastosujesz się do choć części z tych wskazówek, trema przestanie być aż tak straszna.

storm

Czy Ty mnie w ogóle słuchasz?!

czy ty mnie w ogole sluchasz

Kobiety w rozmowie z płcią mniej piękną często mają wątpliwości czy są należycie słuchane. Oczywiście ta niepewność nie bierze się z niczego. Mężczyznom zdarza się wędrować myślami do różnych miejsc (albo pudełek, w tym do sławnego pudełka nicości).

Co ciekawe, nawet gdy mężczyzna uczciwie słucha kobietę, tej dalej wydaje się, że coś jest nie tak. Mimo iż w regularnych odstępach wydajemy z siebie pomruk, to dalej mało.

Skąd się bierze ten problem? Postawię (w miarę) kontrowersyjną tezę, a później postaram się ją obronić: Ludzie nie są w stanie rozpoznać czy ich słuchasz czy nie

Nie wierzysz? Zapraszam do wykonania prostego eksperymentu.

Znajdź osobę, która opowie Ci o czymś dla niej ważnym przez 5 minut. To może być sukces w pracy, sytuacja rodzinna albo problem, który ją gryzie. Słuchaj ją tak uważnie, jak tylko to możliwe. Spijaj z jej ust każde słowo. Możesz jej odpowiadać, mówić, że ją słuchasz i prosić, by mówiła dalej. Jednocześnie:

a) nie utrzymuj z nią kontaktu wzrokowego (patrz za okno, na własne buty itp.)

b) miej cały czas ten sam wyraz twarzy (nie uśmiechaj się ani nie okazuj emocji).

Po 5 minutach (jeśli ta osoba dotrwa, aż do tego momentu) poproś ją o to, by powiedziała, jak się czuje i co myśli o Tobie jako słuchaczu.

Jak reagują ludzie na szkoleniach, gdy przeprowadzamy to ćwiczenie w parach?

Najczęściej mówią, że czują się lekceważeni. Że już po 1 minucie odechciewa się im mówić, bo przecież >> widzą, że nie są słuchani <<.

Przejdźmy do drugiej części eksperymentu.

Również będziesz potrzebował osoby, która przez 5 minut wypowie się na ważny dla niej temat. Tym razem jednak:
a) utrzymuj kontakt wzrokowy z partnerem przez całą rozmowę – popatrz w lewe oko, prawe oko, na usta (możesz poruszać się oczami po trójkącie)

b) reaguj emocjami (uśmiechaj się, gdy Twój partner się uśmiecha, miej spokojny wyraz twarzy, jeśli Twój rozmówca staje się poważny itp.)

c) reaguj werbalnie (mów:  to ciekawe!    powiedz proszę więcej na ten temat!    na prawdę?   wow! – pokazuj słowami, że przejmujesz się tym, co druga osoba mówi).

Jednocześnie – w ogóle nie słuchaj tego, co Twój rozmówca opowiada. Policz sobie w myślach do 100 albo zacznij w myślach recytować wierszyk. Możesz słuchać partnera tylko na tyle, żeby wiedzieć czy mówi o czymś pozytywnym (a Ty możesz wtedy skomentować: To świetnie!) albo negatywnym (na co Ty zareagujesz: to straszne!). Nie powinieneś słyszeć ani zapamiętać żadnych detali.

Po 5 minutach spytaj swojego partnera, jak mu się z Tobą rozmawiało i czy byłeś dobrym słuchaczem.

Jak reagują ludzie na szkoleniu? Są święcie przekonani, że byli wspaniale wysłuchani. Że ich towarzysz z pewnością zrozumiał i zapamiętał to, o czym mówili.

Jak to możliwe, że ludzie aż tak mocno się mylą? Odpowiedź jest bardzo prosta:

Ludzie nie są w stanie rozpoznać czy ich słuchasz czy nie …
widzą natomiast czy i jak na nich reagujesz

Im silniejsza jest Twoja reakcja (niewerbalna – potakiwanie, otwieranie szerzej oczu, zmiana pozycji ciała oraz werbalna – westchnięcia, okrzyki, wyrażanie zainteresowania, zadawanie pytań) tym mają większe poczucie, że ich słuchasz. I odwrotnie.

Nawet jeśli jesteś w 100% skoncentrowany na słuchaniu drugiego człowieka, ale nie wyrażasz tego, nie reagujesz na rozmówce – myśli on, że masz go gdzieś – tylko udajesz, że słuchasz.

To, że ludzie nie wiedzą czy ich słuchamy … widzą tylko czy i jak na nich reagujemy – było dla mnie dużym odkryciem. Najlepiej zdałem sobie z niego sprawę na szkoleniu Artura Króla. Artur nazywa to Modelem Dobrego Słuchacza. Jest to właśnie zestaw zachowań, który daje ludziom do zrozumienia, że ich słuchamy.

Do tamtego momentu byłem święcie przekonany, że te dwie rzeczy są jak papużki nierozłączki. Jeśli kogoś słucham – ta osoba wie, że jest wysłuchana. Jeśli kogoś NIE słucham, mój rozmówca też zdaje sobie z tego sprawę. Tymczasem są to dwa różne parametry, które mogą się ze sobą łączyć, ale wcale nie muszą.

To by tłumaczyło, dlaczego podczas spotkania ze znajomym, gdy miałem otwartego laptopa i notowałem sobie bardzo ciekawe spostrzeżenia kolegi, on uważał, że go ignoruje i nasza rozmowa nie jest dla mnie szczególnie interesująca.

Pamiętaj o Modelu Dobrego Słuchacza, za każdym razem, gdy z kimś rozmawiasz. Jeśli zależy Ci na dobrym samopoczuciu tej osoby – tym, by czuła się uszanowana i wysłuchana – reaguj na to co mówi. Werbalnie i niewerbalnie. Utrzymuj też stały kontakt wzrokowy. Skieruj całe ciało w jej stronę. A nie będzie miała wątpliwości czy ją słuchasz.

iStock_000008077775Small

——————-

To był pierwszy wpis z kategorii Komunikacja Interpersonalna Jesteś ciekaw(a), co będzie w kolejnych ? Poniżej przedstawiam planowaną listę tematów.

Jeśli któryś z nich szczególnie Cię interesuje – napisz o tym w komentarzu,
a jest szansa, że zmienię kolejność tematów i Twój wskoczy na wyższą pozycję.

  1. Wprowadzenie i spis zagadnień
  2. Jak sprawić, by ludzie Cię lubili?
  3. Jakie są 4 płaszczyzny odbioru komunikatu i 4 rodzaje uszu?
  4. Wyróżnij się albo zgiń
  5. Słowa mają znaczenie
  6. Krytyczne myślenie jest w cenie
  7. Jak udzielać negatywnego feedbacku
  8. Jakie błędy najczęściej popełniamy podczas słuchania i jak można im zaradzić? 
  9. Jaki wpływ na relacje na komunikat Ja i komunikat Ty? 
  10. Jak najlepiej udzielać informację zwrotną?
  11. Jakie są skuteczne modele udzielania feebacku ?
  12. Jak przyjmować informację zwrotną?
  13. Jak przekazywać złe informacje?
  14. Jakie są cechy dobrej komunikacji?
  15. Czym jest przekleństwo wiedzy i jak można mu zaradzić?
  16. Jak należy się komunikować, gdy czasu jest bardzo mało?
  17. Jak przepływa informacja w (Twojej) firmie?
  18. Jak efektywnie prowadzić spotkania?
  19. Jak sprawnie komunikować się mailowo?
  20. Jak działają manipulacje? 
  21. Jakie są najpopularniejsze techniki wpływu? Część 1
  22. Jakie są najpopularniejsze techniki wpływu? Część 2
  23. Jak bronić się przed próbami manipulacji?
  24. Jak budować relacje biznesowe dzięki spotkaniom networkingowym?

Mapa talentów – pirackie podejście do rozwoju

mapa piratów

 

Z czym kojarzy Ci się pirat?

Z czarną przepaską na oku? Papugą na ramieniu? Rumowym zionięciem? A może wielkim statkiem z trupią czachą i piszczelami? Niewątpliwie wszystkie te atrybuty znamy z książek i filmów.

Ja gdy myślę o piracie, widzę osobę zdecydowaną, silną, która dobrze zna siebie. Wie, jakie są jej wartości (złoto, rum, braterstwo, zdobywanie). Wie w czym jest dobra i jak może wykorzystać własną siłę (fizyczną, ale też spryt, nie liczenie się z konwenansami). Pirat zdaje sobie także sprawę z tego, w czym nie jest dobry i nie odwiedza teściów na obiedzie ani nie próbuje kandydować na posła. Umiejętnie korzysta ze swoich talentów. Często w niecnych celach, ale ten problem zamiećmy chwilowo pod dywan.

W rozwoju osobistym i zawodowym występują dwie konkurencyjne teorie.

Pierwsza z nich mówi: koncentruj się na walce ze swoimi słabościami. Jedno ograniczenie, może blokować potencjał innych Twoich zdolności.

przykładowo: sprzedawca może umieć wzbudzać zaufanie i sympatie, badać potrzeby klienta, pięknie i obrazowo opowiadać, jeśli jednak brakuje mu umiejętności finalizowania sprzedaży, nie będzie osiągał tak dobrych wyników, jakby mógł, gdyby tylko rozszerzył swoje zdolności w tym obszarze – zniwelował wąskie gardło.

Niewątpliwie to podejście ma sens, w wielu przypadkach.
Roboczo nazwijmy je podejściem salonowym. Bowiem bywalcy salonów lub osoby do tego aspirujące, muszą uczyć się, jak nie popełnić żadnego nietaktu. Jak się poprawnie zachować w każdej sytuacji. Nie liczy się tu wybitność, lecz brak negatywnego wyróżniania się.

Druga koncepcja lansuje odwrotną tezę: koncentruj się na swoich mocnych stronach. Jeśli będziesz wystarczająco dobry w pewnej dziedzinie, ludzie przestaną zauważać twoje braki w innych polach.

przykład: jako mówca możesz nie umieć świadomie posługiwać się mową ciała, prawidłowo utrzymywać kontakt wzrokowy, wykorzystywać przestrzeń sceny itd.
Jeśli jednak potrafisz z pasją i energią w głosie o czymś opowiadać, publiczność nie zauważy drżących ze stresu rąk czy tego, że stoisz jak grecki posąg w jednym miejscu przez całe wystąpienie.

Niech to podejście nosi nazwę pirackiego. Dlaczego? Bo piraci właśnie cenią sobie siłę. Im potężniejsza w danym aspekcie osoba, tym większą estymą się cieszy. Ponadto piratów nie interesują zbiory drobnych zasad, regulujące każde zachowanie. Liczy się efekt, nawet jeśli jest osiągany w grubiański i nietaktowny sposób.

Jako inteligentny Czytelnik, z pewnością domyślasz się, które podejście jest mi bliższe.

Bardzo cenię sobie prace Instytutu Gallupa, który przeprowadził wywiady z 2 milionami specjalistów w swoich dziedzinach. Na ich podstawie wyodrębnił 34 talenty, które każdy z nas posiada. Różnimy się ich kolejnością. Nasz największy talent, zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce. Zaś sposób myślenia, działania lub odbierania rzeczywistości, który nam zupełnie nie odpowiada, będzie na 34-tym miejscu.

W książce Teraz odkryj swoje silne strony opisane są poszczególne talenty, to w jaki sposób działają i czym warto się zajmować, mając taki, a nie inny zestaw Top5 – czyli pięciu najsilniejszych talentów. Jeśli ciekaw jesteś, jak u Ciebie rozkładają się poszczególne zdolności, zachęcam do zrobienia testu. Uprzedzam pytania – nie działam w programie partnerskim z tym związanym i nie zarobię ani jednego grosza, jeśli skorzystasz z testu, który jest płatny – w wersji podstawowej 10$, a pełnej 89$. Dlaczego go więc polecam? Bo pomógł mi dość dobrze zrozumieć, w czym sobie świetnie radzę, a na co powinienem uważać. Mimo iż studiując psychologię, wykonywałem bardziej naukowe testy  (o większej rzetelności i trafności) badające osobowość i predyspozycje psychiczne, to dopiero Strengths Finder pomógł mi ułożyć wizję siebie w całość. Nie tylko zresztą mnie. Pracowałem z klientami w oparciu o to narzędzie i też byli z niego bardzo zadowoleni.

Jak to działa w praktyce? Poniżej mała demonstracja – oto moja Mapa Talentów:

mapa talentów

Na pierwszym miejscu mam talent Learner, czyli Zdobywca Wiedzy. Uwielbiam się uczyć i sam proces czytania, oglądania nowych rzeczy daje mi dużo satysfakcji. Stąd mój pęd do czytania dużej ilości książek i artykułów , z tematów które mnie pasjonują.

Mój drugi talent to Indywidualizacja. Poznając ludzi, zwracam uwagę na to, co jest dla nich charakterystyczne. Szukam tego, czym wyróżniają się od innych, co ich motywuje, jakie są ich wartości. Bardzo się to przydaje podczas prowadzenia coachingów, ale również na szkoleniach. Łatwiej jest w ten sposób dotrzeć do każdego uczestnika.

Trzeci talent to Woo, czyli Czar. Nazwa jest trochę myląca. Chodzi o łatwość w nawiązywaniu kontaktów z nowymi ludźmi. Oto, że nie boimy się podejść zagadać, wymieniać doświadczeniami. Lubimy ludzi i szukamy z nimi kontaktu.

Na dnie listy z kolei mam Elastyczność. Nie jest dla mnie naturalne bycie spontanicznym w sytuacjach zawodowych. Źle się czuję, gdy muszę improwizować. Dlatego wcześniej wszystko planuję i przygotowuję się na różne ewentualności. Np. mam przygotowane sposoby reagowania na „trudne” sytuacje na szkoleniach. Co zrobić, gdy komuś zadzwoni telefon? Albo ktoś się spóźni? Albo komuś cały czas się coś nie podoba? Zamiast tu i teraz wymyślać rozwiązanie, wolę je wcześniej zaplanować.

Idea tego podejścia polega na tym, by przede wszystkim rozwijać  swoje mocne strony. Nie być średnio dobrym we wszystkim, ale rewelacyjnym w kilku obszarach, nawet kosztem tego, że niektóre zdolności mamy bardzo słabo rozwinięte. We współczesnym świecie często się to sprawdza. Zdecydowanie bardziej cenimy specjalistów niż omnibusów. Idąc do lekarza, chcemy żeby był ekspertem od serca, albo od kości, albo od operowania – a nie gościem, który zna się na wszystkim w miarę dobrze.

Swoich słabości oczywiście nie należy lekceważyć. Warto jest mieć świadomość, z czym sobie nie radzimy. Ale zamiast podnosić jakiś talent z dna do średniej, lepiej jest zaprząc do pracy nasze najmocniejsze strony i zastanowić się, jak mogą one nam zrekompensować naszą słabość. W ten sposób możemy łagodzić swoje słabości, nie poświęcając im więcej uwagi, niż na to zasługują.

Podoba Ci się pirackie podejście do rozwoju? Zatem wypłyń na szerokie wody, odkryj w czym jesteś najlepszy i działaj. Ahoj przygodo! : – )

——————-

To był pierwszy wpis z kategorii Skuteczne Działanie. Jesteś ciekaw(a), co będzie w kolejnych ? Poniżej przedstawiam planowaną listę tematów.

Jeśli któryś z nich szczególnie Cię interesuje – napisz o tym w komentarzu,
a jest szansa, że zmienię kolejność tematów i Twój wskoczy na wyższą pozycję.

  1. Wprowadzenie i spis zagadnień
  2. Prosty przepis na podniesienie jakości swojego życia
  3. Zanim zjesz tę żabę, przegryź kilka kijanek
  4. Jak najlepiej wykorzystać noworoczną energię?
  5. Szacowanie i kontrola czasu … naszych działań
  6. Technika Pomodoro
  7. Ulepsz otoczenie, zamiast ulepszać siebie
  8. Zasada Pareto
  9. Prawo Parkinsona
  10. Jaką rolę odgrywają Cele i jak je skutecznie wyznaczać?
  11. Jak odkryć własne zasoby, talenty, mocne strony?
  12. Czym tak naprawdę da się zarządzać? Czasem? Uwagą? A może Energią?
  13. Jak koncepcja 34 talentów pomoże Ci lepiej zrozumieć siebie?
  14. Jak tworzą się nawyki i dlaczego powtarzanie czynności nie wystarcza?
  15. Jak wytworzyć w sobie korzystne nawyki?  praktyczne wskazówki
  16. Co mnie motywuje do działania? Jak mogę to wykorzystać?
  17. Jak proste sztuczki mogą sprawić, że bardziej będzie mi się chciało?
  18. Jak wreszcie wziąć się do roboty, zamiast odwlekać sprawy na później?
  19. Dlaczego większość podstawowych „rad” związanych z zarządzaniem sobą w czasie nie działa?
  20. Co może dać mi System Efektywności Osobistej?
  21. Jak działa i w czym mi pomoże system Getting Things Done?
  22. Skąd biorą się problemy z samodyscypliną i jak można im zaradzić?
  23. Dlaczego nie potrafimy oprzeć się pokusie?

Ile warty jest dobry pomysł?

Czy widziałeś / widziałaś kiedyś tę książeczkę?

i-wszystko-co-mezczyzni-wiedza-o-kobietachfaceci2

 

Swojego czasu była bardzo modna, sam dostałem ją jako prezent od dziewczyny.
Najpierw pomyślałem, że chce, żebym się czegoś z niej dowiedział, np. jak wyłapywać subtelne aluzje (kup mi kwiatka, pochwal nową fryzurę), których ja nie byłem w stanie dostrzec.

Przeczytałem wnikliwie przód i tył okładki.

Milion sprzedanych egzemplarzy, dobre recenzje – no to biorę się czym prędzej do lektury.

Nie było jednak czego czytać, bo książka zawiera  same puste kartki.

Mężczyźni nie wiedzą o kobietach niczego … pewnego. Domysłów mamy wiele, ale rzadko, który się sprawdza … dwukrotnie.

Co jest jednak jeszcze bardziej interesującego w tej książeczce?

Poszukałem w internecie, ile tych książek sprzedało się w samych Stanach Zjednoczonych – 1.3 miliona. Obecna cena na Amazonie to 4.5$

Załóżmy, że autor tego pomysłu dostawał 0.5$ od każdej sprzedanej sztuki, to daje 650 tys. $, czyli trochę mniej niż 2 mln złotych. Tyle warty był dobry pomysł.

Jego autor mógł pójść z nim do dużego wydawnictwa, a ono już zajęło się grafiką okładki i marketingiem.

Nie trzeba kończyć wyższych studiów, podyplomówek, specjalizacji ani mieć setek certyfikatów ze szkoleń czy zdanych egzaminów na konkretne uprawnienia, by móc zarabiać miliony. Wystarczy dobry pomysł.

Dlaczego więc, nie przychodzi nam to tak łatwo?

Dlaczego żaden z nas nie wymyślił ipoda, facebooka czy wyszukiwarki google?

Czy dlatego, że na co dzień więcej uwagi i energii poświęcany karmie dla psa, podlaniu kwiatków czy zadaniom w pracy, niż radosnej twórczości? To też.

pies

Jednak trud z jakim przychodzi nam często wymyślenie czego oryginalnego i wartościowego zarazem, wynika też z czegoś innego. Nasz umysł ograniczają różnego rodzaju schematy. Nie wierzysz? To zapraszam do rozwiązania tej zagadki:

Ojciec z synem jadą samochodem. Wjeżdżają na autostradę. Na mokrej drodze, na zakręcie wpadają w poślizg i zderzają się z innym pojazdem. Skutki kolizji są tragiczne – ojciec ginie na miejscu wypadku. Syna w stanie krytycznym przewożą do szpitala. Gdy już wjeżdża na stół operacyjny chirurg ze zgrozą krzyczy: O Boże! Przecież to mój syn!”

Wyjaśnij, jak to jest możliwe.

Kilka wskazówek:

1) chirurg się nie pomylił, trafnie rozpoznał swojego syna

2) w samochodzie zginął prawdziwy ojciec syna – był biologicznym ojcem, oraz człowiekiem, który go wychował

3) nie chodzi tu o metaforyczne rozumienie słów ojciec (np. ksiądz, czy chrzestny) ani syn (np. wychowanek), ale o ich podstawowe znaczenie – pokrewieństwo krwi, w pierwszej linii.

Słyszałem już wiele kreatywnych rozwiązań tej zagadki. Podstawowa odpowiedź jest jednak banalnie prosta.

R
O
Z
W
I
Ą
Z
A
N
I
E

Chirurg jest kobietą, a dokładniej matką syna.

Czemu 99% ludzi, którym zadałem tą zagadkę, tak trudno wymyślić  właściwą odpowiedź?

Bo wpadają w pułapkę fiksacji nominalnej, czyli nadmiernego koncentrowania się na słowie i jego ograniczeniach. Myśląc o chirurgu, myślimy o mężczyźnie. Przez lata chirurgami byli tylko mężczyźni, a nawet współcześnie kobiety stanowią niewielki procent w tej specjalizacji lekarskiej. Nie ma też w języku polskim słowa chirurdżka : – ) O kobiecie też powiedzielibyśmy chirurg. Jednak zamiast szukać wszystkich możliwości, nasz umysł podpowiada nam rozwiązania najbardziej popularne, najczęściej widziane.

Jak można uwolnić swój umysł ze schematów i wpadać na dobre pomysły, może nawet warte milionów? Dowiesz się, czytając kolejne wpisy z kategorii Kreatywność.

——————-

Jesteś ciekaw(a), co będzie w kolejnych wpisach? Poniżej przedstawiam planowaną listę tematów.

Jeśli któryś z nich szczególnie Cię interesuje – napisz o tym w komentarzu,
a jest szansa, że zmienię kolejność tematów i Twój wskoczy na wyższą pozycję.

  1. Wprowadzenie i spis zagadnień
  2. Wyprawa po kreatywność i skuteczne rozwiązania
  3. Odwrócenie Problemu
  4. Twórcze rozwiązywanie problemów
  5. Burza Mózgów
  6. Jak uwolnić swój umysł ze schematów?
  7. Jak rozbudzać i rozgrzewać wyobraźnię?
  8. Jak wpaść na dobry pomysł? przegląd technik
  9. Jak wybrać najlepszy pomysł? przegląd techik
  10. Jak udoskonalać pomysły, dostosowywać je do innych warunków?
  11. Jakie  są etapy twórczego rozwiązywania problemów?
  12. Czym są Myślowe Kapelusze de Bono i jak można je wykorzystać?
  13. Jak Generować dobre i liczne pomysły? Technika Mapy Myśli
  14. Jak Generować dobre i liczne pomysły? Technika Odwrócenia Problemu?
  15. Jak wycisnąć z Burzy Mózgów maksimum korzyści?
  16. Jak wybrać najlepsze pomysły przy pomocy Odwróconej Burzy Mózgów?
  17. Jak zdecydować się na jeden pomysł, dzięki technice ZWI?
  18. Jak improwizować w życiu zawodowym i osobistym?
  19. Jak Analogie mogą Ci pomóc w życiu?
  20. Co zawdzięczamy metaforom i jak możemy z nich jeszcze lepiej korzystać?
  21. Jak mogę rozwijać swoją kreatywność, uczestnicząc w Odysei Umysłu?
  22. Jak wykorzystać potencjał myślenia lateralnego?
  23. Jak może mi pomóc strategia Walta Disney’a
  24. Jakie warunki sprzyjają kreatywności, a jakie ją zabijają?

Napad na bank!

186

Ile razy widziałeś w filmie motyw napadu na bank? Ach te emocje! Uzbrojeni bandyci z maskami na twarzach. Ludzie rzucający się na ziemie, krzyczący, zasłaniający twarze. Atmosfera napięcia bywa tak gęsta, że można by ją rozciąć nożem. Czyż to nie obraz zapadający w pamięć, na długo i wyraźnie? Doskonały przykład tego, jak należy konstruować swoją wypowiedź, by słuchacze ją zapamiętali – posługiwać się historią budząca emocje.

Co skłania ludzi do obrabowania banku lub fantazjowania na ten temat? Oczywiście perspektywa błyskawicznego wzbogacenia się. Po jednej akcji można być ustawionym do końca życia … lub co bardziej prawdopodobne trafić do więzienia.

Jakie jest zatem lepsze wyjście? Założyć swój własny bank.

Co banki i napady mają wspólnego z Wystąpieniami Publicznymi?
Już śpieszę z tłumaczeniem. Jeśli chcesz być dobrym mówcą lub prezenterem, nie ma jednego prostego sposobu, który Ci to zapewni. Nie ma banku, z którego mógłbyś skraść talent do świetnego występowania. Wystąpienia publiczne to zestaw wielu mniejszych umiejętności i najlepiej je rozwijać po kolei. W kolejnych wpisach, pokażę jak to robić.

Zamiast obrabowywać bank Wystąpień Publicznych, lepiej jest założyć własny. Co w tym banku będzie? Oczywiście nie złoto, papiery wartościowe ani cenne kruszce, lecz:

Cytaty
Aforyzmy
Historie
Doświadczenia z własnego życia
Dowcipy
Wyniki Badań Naukowych
Przykłady
Metafory

Wszystko, czego możesz potrzebować konstruując swoje wystąpienie.
Za każdym razem gdy przeczytasz ciekawy artykuł lub książkę, usłyszysz zabawny tekst czy dowcip albo poruszającą historię – zapisz ją sobie. A następnie zdeponuj w swoim banku.

Ja w tym celu wykorzystuję arkusz na Google Docs, ale może to być też plik z Excela lub Worda. Ważne by:

1) mieć wszystko zgromadzone w jednym miejscu
2) sensownie to posegregować (opisać) 

Kolekcjonuj historie, wyniki badań naukowych i metafory. Gdy w Twoim banku znajdzie się pokaźny zbiór tych wszystkich elementów (co najmniej po 10 egzemplarzy), zaczniesz tworzyć genialne wystąpienia i to znacznie szybciej niż do tej pory. Gdy będziesz przygotowywał się do prezentacji, zamiast odkrywać temat na nowo – sięgniesz do swoich zasobów. Ok, dzisiaj użyję tego cytatu, tej historii i takich doświadczeń z własnego życia.

Jest to banalnie proste i niesamowicie skuteczne rozwiązanie. Kosztuje odrobinę czasu i wymaga pewnej systematyczności. Pozwoli Ci jednak nie tylko stać się lepszym mówcą, ale również interesującą osobą w towarzystwie, która potrafi sypać  z rękawa  anegdotami i historiami.

Gra warta świecy z Gwiezdnego Pyłu. Jeśli nie czytałeś tej książki lub nie oglądałeś filmu o tym tytule – polecam. Na pewno dostarczy Ci ciekawych historii do Twojego banku.

——–

To mój pierwszy wpis z kategorii Wystąpień Publicznych.
W każdym z nich postaram się dostarczyć Ci cennej wiedzy i co najmniej jednej praktycznej wskazówki, którą od razu będziesz mógł / mogła wykorzystać w swoim życiu. Jesteś ciekaw(a), co będzie w kolejnych wpisach? Poniżej przedstawiam planowaną listę tematów.

Jeśli któryś z nich szczególnie Cię interesuje – napisz o tym w komentarzu,
a jest szansa, że zmienię kolejność tematów i Twój wskoczy na wyższą pozycję.

  1. Wprowadzenie i spis zagadnień
  2. Jak najlepiej rozwijać sztukę prezentacji?
  3. Jak odważyć się wystąpić i przełamać tremę?
  4. Jak dobrze nawiązywać kontakt z publicznością?
  5. Jak budować przemówienie?  struktura greckiej świątyni
  6. Jakie są inne przydatne struktury w tworzeniu wystąpienia?
  7. Jak łączyć fragmenty wystąpienia mostami logicznymi?
  8. Wystąpienie czy pogawędka? Dwa style przemawiania
  9. Jak zaprezentować siebie i swój biznes w 60 sekund?
  10. Jak można rozpocząć wystąpienie z przytupem?
  11. Jak można efektywne zakończyć wystąpienie?
  12. Czego unikać jak ognia występując?
  13. Jak świadomie i efektywnie posługiwać się mową ciała?
  14. Jaką mogę wykorzystać siłę emocji w swoim wystąpieniu?
  15. Jak użyć głosu, by zamiast usypiać – rozbudzać publiczność?
  16. Jak wzbogacić swój występ posługując się rekwizytami?
  17. W jaki sposób tworzyć dobre prezentacje?
  18. Jak budować własny autorytet / wiarygodność?
  19. Jak wykorzystać gry statusowe w przemawianiu?
  20. Jak efektywnie posługiwać się językiem w wystąpieniach?

Wina potrzebują dojrzeć

iStock_000016892817XSmall

 

Zbyt młode wina, nie są specjalnie wartościowe. Nie nasiąkły jeszcze tym, co najcenniejsze – nie przetworzyły wszystkich witalnych składników. Można w nich wyczuć niedojrzałość, niedokończenie.

Jednak nie jest prawdą, że „Wino im starsze, tym lepsze”. Większość osób, które miała wątpliwą przyjemność skosztować bardzo starych win, może to potwierdzić. Mimo zabójczych cen i intensywnie prowadzonej kampanii marketingowej, stare wina rzadko są rozkoszą dla podniebienia. W wielu przypadkach uleciał z nich już smak lub nabrał nieprzyjemnego wyrazu. Stracił to, co miał najlepsze do zaoferowania.

Ta winna metafora świetnie obrazuje powód, dla którego właśnie teraz zdecydowałem się założyć bloga. Niewątpliwie jestem jeszcze młody – mam 27 lat, a zawodowo pracuję od siedmiu. Jednak intensywnością doświadczeń i ilością projektów w których uczestniczyłem lub które koordynowałem, dorównuję wielu starszym kolegom i koleżankom.

Jednocześnie daleko mi jeszcze do starczej demencji. Daleko do momentu, w którym stwierdzę, że wszystkiego się już nauczyłem i więcej nie potrzebuję – mam nadzieję, że ta chwila nigdy nie nadejdzie. Dalej jestem głodny nowej wiedzy, doświadczeń. Dalej z pasją szlifuję swoje umiejętności i uczę innych, jak rozwijać kluczowe kompetencje.

W tym momencie mam wartościową wiedzę i zanim się ona zdezaktualizuję, a ja będę zbyt leniwy bądź za mocno przytłoczony innymi obowiązkami, by to nadrobić, chcę się nią podzielić. Nie ze Światem. Nie ze środowiskiem rozwojowym lub biznesowym. Z Tobą. Konkretną osobą, która zawędrowała na tego bloga i ma ochotę posłuchać i/lub poczytać to, co mam do powiedzenia.

Cieszę się, że jesteś ze mną i mam nadzieję, że nasza wspólna rozwojowa wędrówka potrwa jak najdłużej.