Miesięczne archiwum: Listopad 2014

Zasoby silnej woli są ograniczone

To eat or not to eat

Najczęściej jesteśmy skłonni uważać, że silna wola, zależy wyłącznie od charakteru danego człowieka. Jeśli jest dojrzały i zdyscyplinowany, wie, czego chce, to łatwo oprze się wszelkim pokusom. Jeśli jednak jest młody, bardziej niż o przyszłości myśli o tym, co „tu i teraz”, to z pewnością jego silna wola jest słaba. Jak jednak pokazują badania naukowe, samodyscyplina nie jest cechą stałą, a jej zasoby są ograniczone. W ciągu każdego dnia dysponujemy pewną ilością silnej woli – dla jednych będzie to mniejsza wartość, a dla innych większa. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet ludzie zdyscyplinowani mogą wykorzystać cały „dzienny zasób silnej woli” i ulec pokusie.

Poniższy eksperyment świetnie pokazuje, że o tym, jak wytrwali jesteśmy i czy potrafimy się kontrolować, w dużej mierze decydują czynniki sytuacyjne, a nie tylko to, jacy jesteśmy.

Głodni studenci college’u przyszli do laboratorium, gdzie podzielono ich na dwie grupy – rzodkiewkową i ciasteczkową. Każda z grup została wprowadzona do sali, w której unosił się przepyszny zapach świeżo upieczonych ciasteczek czekolado-wych. Osoba prowadząca badanie, powiedziała że musi na moment wyjść, aby przygotować właściwy test. Wcześniej jednak wydała polecenie o następującej treści:

  • studenci, będący w grupie ciasteczkowej, mieli zjeść co najmniej dwa ciasteczka czekoladowe, nie wolno im jednak było tknąć rzodkiewek,
  • studenci, będący w grupie rzodkiewkowej, mieli zjeść co najmniej dwie rzodkiewki, nie mogli jednak jeść przepysznie pachnących ciastek czekoladowych.

Przez kilka minut studenci z grupy ciasteczkowej bez wyrzutów sumienia pochłaniali smakowite łakocie. Robili to w końcu w imię nauki. W zupełnie innej sytuacji znajdowali się ich koledzy z grupy rzodkiewkowej. Chrupali posłusznie rzodkiewki, z zazdrością patrząc na słodkie ciasteczka. Żaden z nich nie zwędził jednak ani jednego ciastka. Studenci wykazali się zatem silną wolą.

W dalszej części eksperymentu każda z grup miała rozwiązać łamigłówkę, która wymagała odwzorowania skomplikowanej figury geometrycznej bez odrywania pisaka od kartki. Zadanie wydawało się proste, w rzeczywistości jednak było niemożliwe do wykonania. Studenci z grupy ciasteczkowej poświęcili zadaniu średnio 19 minut i aż 34 próby. Dopiero potem się poddali. Ich koledzy z grupy rzodkiewkowej, którzy wcześniej przez kilka minut znosili katusze związane z niemożliwością zjedzenia pysznych ciastek, pracowali nad zadaniem zaledwie 8 minut i podjęli tylko 19 prób. Dlaczego tak szybko się poddali? Zabrakło im zasobu silnej woli. Zużyli jego większą część, opierając się pokusie schrupania czekoladowego ciasteczka. Kiedy przyszło im zmierzyć się z zadaniem, które również wymagało od nich dużej samodyscypliny, byli już na tyle zmęczeni, że szybko dali sobie spokój.

Pomyśl o zasobie samodyscypliny jak o swoich mięśniach. Jeśli wcześniej wykonałeś na siłowni bardzo intensywny trening albo przebiegłeś 20 kilometrów, każdy kolejny wysiłek, nawet tak mały, jak wejście na trzecie piętro, z pewnością okaże się dla Ciebie bardzo trudny. Jeśli jednak cały dzień odpoczywałeś i nie zużyłeś zgromadzonych pokładów energii, nie powinieneś mieć większych problemów z wdrapaniem się choćby i na ósme piętro.

Nawyki mogą pomóc rozwiązać problem z samodyscypliną

Nawyki są działaniami zautomatyzowanymi. Ich wykonanie nie wymaga od nas użycia silnej woli. Dzięki temu możesz każdego dnia wykonywać wiele wartościowych działań, nie tracąc przy tym bardzo cennego i ograniczonego zasobu samodyscypliny. W wielu sytuacjach dobrze wykształcone nawyki są jedynym możliwym sposobem na to, by w regularny sposób pracować nad swoim życiem. Jeśli Twoja praca wymaga od Ciebie częstego używania silnej woli (z powodu robienia wielu rzeczy, które niekoniecznie lubisz), to najczęściej nie wystarczy Ci samodyscypliny, by po powrocie do domu pojeździć na rowerze czy poczytać książkę. Jeśli jednak ta czynność stała się dla Ciebie tak automatyczna jak mycie zębów, z łatwością ją wykonasz. Nawet po ciężkim dniu w pracy, po którym Twój zasób silnej woli obniżył się niemal do zera, znajdziesz czas i ochotę na to, by pojeździć na rowerze lub poczytać książkę. Będziesz w stanie to zrobić, ponieważ nie będziesz musiał się nad tym zastanawiać i przekonywać się do czegokolwiek. Po prostu zadziałasz zgodnie z wyuczonym nawykiem. Zrobisz wszystko w sposób naturalny. Wykonasz jakąś czynność, nie zwracając na to szczególnej uwagi. Nawyk stanie się częścią twojego życia.

W dzieciństwie rodzice pomagali nam w rozwinięciu takich nawyków jak załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych w toalecie czy mycie zębów. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie nawet, że można byłoby zachowywać się inaczej. To dowód na to, jak mocno te nawyki weszły nam w krew

Na podobnej zasadzie możesz rozwinąć w swoim życiu dowolny nawyk: wczesnego wstawania, biegania, czytania książek, codziennego zapisywania wydatków. Cokolwiek uznasz za działanie, które warto wykonywać codziennie, raz na kilka dni lub raz na tydzień, możesz przekuć w nawyk. Oczywiście nie jest to łatwe. Proces „uczenia” nawyku wymaga czasu, zaangażowania,a nade wszystko konsekwencji. Jednak w życiu, wszystko co wartościowe, przychodzi z trudem. Inaczej nie jesteśmy w stanie tego docenić.

Powyższy artykuł pochodzi z książki Przewodnik po Krainie Nawyków, którą wydałem w tym miesiącu. Razem z grą planszową Kraina Nawyków stanowią rewelacyjny duet, który pomaga w skutecznym rozwijaniu nawyków w Twoim życiu. Przekonaj się na własnej skórze, jak bardzo Twoje życie może się zmienić, po wprowadzeniu do niego wartościowych nawyków.

Zapraszam Cię do polubienia fanpage’a Krainy Nawyków

fanpage KN

oraz odwiedzenia strony Krainy Nawyków, na której dowiesz się więcej o książce, grze i korzyściach, które możesz osiągnąć.

samo pudło 2bez  tła

Jak poradzić sobie ze stratą lub żalem?

photodune-4839441-magic-s

Ile razy zdarzyło Ci się wspominać przeszłość i zastanawiać się, jak wyglądałoby Twoje życie dzisiaj, gdybyś … podjął inną decyzję, nie wyszedł tego dnia z domu lub powiedział coś innego? Większość z nas rozgrzebuje stare rany i nie może się pogodzić ze stratą, nie umie pozbyć się żalu. W tym wpisie chcę podzielić się z Tobą techniką, którą wymyśliłem i która daje świetne rezultaty.

Słońce przyjemnie grzało, a lekki wiatr orzeźwiał i delikatnie chłodził w sierpniowe popołudnie niecałe cztery lata temu. Grzechem było nie skorzystać z tak idealnej pogody, dlatego też wybrałem się na rowerową wyprawę. Jechałem standardową trasą koło jazu bartoszowickiego, gdzie spieniona woda pachnie jak morze, a potem koło wrocławskiego zoo. Zatrzymałem się na Pergoli, by chwilę odpocząć, powylegiwać się na leżaku i posłuchać ulubionej muzyki. Życie wyglądało szczególnie pięknie tego dnia.

Jednak gdy wracałem z Pergoli do domu, stało się coś nieprzewidzianego. Coś, co zepsuło całą sielankę i zabrało mi radość z tego dnia i kolejnych. Jechałem szybko rowerem po piaszczystej trasie, gdy nagle wbiegł na ścieżkę mężczyzna z rowerem, zajmując jej całą szerokość, tak że nie dało się go wyminąć. Wbiegł mi niemal prosto pod koła. Ścisnąłem hamulec tak mocno, jak tylko potrafiłem. Koła się zatrzymały, rower piszczał niemiłosiernie, jednak odległość do mężczyzny była za mała. Żeby na niego nie wjechać przewróciłem rower i wyrżnąłem o ziemię. Bolało. Jak się później okazało nie bez powodu.

Czy mężczyzna z rowerem podziękował mi za to, że w niego nie wjechałem? Czy pomógł mi wstać i dojść do domu? Nie, zwiał z miejsca wypadku.

A ja powoli zebrałem się z ziemi, sycząc z bólu. Poza zdarciem naskórka w wielu miejscach (było ciepło więc jechałem w krótkich spodenkach i krótkiej koszulce) złamałem sobie kość łokciową. Z trudem wsiadłem na rower, dowlokłem się do domu, zostawiłem rower i pojechałem autem na pogotowie.

To wydarzenie odcisnęło piętno na mojej psychice i ciele. Po pierwsze moja wizja świata i szlachetności ludzi stała się odrobinę mniej optymistyczna. Nie sądziłem, że spotkam osobiście ludzi, którzy mogą być tak niewdzięczni i tchórzliwi. Po drugie – rehabilitacja związana z łokciem nie poszła tak dobrze, jakbym sobie tego życzył. Nie jestem w stanie w pełni wyprostować prawej ręki, co jakiś czas, nawet do tej pory, przeskakuje mi w niej kość. Chodzeniu po parku linowym, ściance wspinaczkowej czy nawet przy robieniu pompek towarzyszy mi ból. Wiele razy zastanawiałem się:

Co by było …

… gdybym tego dnia nie wyszedł z domu
… gdybym zamiast hamować i przewracać rower, znalazł sposób na ominięcie człowieka z rowerem
… gdybym jechał wolniej albo rozglądał się na boki i zobaczył go z większej odległości

Życie byłoby łatwiejsze, przyjemniejsze i mniej bolesne. Perspektywa nabycia trwałej kontuzji w wieku 24 lat, która prawdopodobnie będzie mi towarzyszyć do końca życia, naprawdę nie była przyjemna. Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom przydarzyły się znacznie poważniejsze wypadki, które zakończyły się paraliżem, wózkiem inwalidzkim czy śmiercią najbliższych. Przy nich złamany i bolący łokieć wygląda wręcz śmiesznie. Jednak z mojej perspektywy to mocno dokuczliwa przypadłość.

Jak udało mi się przestać o tym myśleć? W dużej mierze pozbyć uczucia straty czy żalu?

Przeprowadziłem eksperyment myślowy, do czego i Ciebie zachęcam.

Wyobraź sobie, że każdy człowiek rodzi się ze specjalną mocą. Jeden raz w swoim życiu może cofnąć się w czasie i zmienić bieg swojej historii.

Jeśli jesteś podobny do mnie, popełniłeś w życiu wiele głupot i błędów, które chciałbyś poprawić. Niestety, Twoja specjalna moc pozwala Ci cofnąć się do przeszłości tylko raz.

Teraz odpowiedz sobie szczerze, czy zużyłbyś tę moc, by:

  • cofnąć się w czasie i zdać oblany na studiach egzamin?
  • rzucić ciętą ripostę w kłótni z kolegą, która przyszła Ci do głowy dopiero dwa dni później?
  • powiedzieć co innego na rozmowie rekrutacyjnej, żeby mieć szansę dostać pracę, na której Ci zależało?

Myślę, że oboje zgodzimy się, że byłoby to marnotrawstwo daru, który otrzymałeś.
Że wolałbyś zachować go na coś poważniejszego.

Tak właśnie było z moim łokciem. Mimo, że na co dzień odczuwam przykre konsekwencje tego wydarzenia i chętnie bym je zmienił, to nie zużyłbym swojej mocy, by to naprawić.

Bez problemu jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacje znacznie gorsze. Moja Córeczka Aria za 1,5 roku, gdy zacznie biegać, mogłaby puścić moją rękę i wbiec na jezdnie wprost pod rozpędzone auto. Moja Żona Marta mogłaby odnieść poważne obrażenia w wypadku samochodowym. To by były prawdziwie poważne sytuacje, które zasługują na zużycie tej mocy. Wszystkie inne, które do tej pory przydarzyły mi się w życiu, bledną i wyglądają na nieistotne w porównaniu z tymi dwoma przykładami.

Gdy męczy Cię poczucie straty lub żal związany z jakimś wydarzeniem. Gdy w nieskończoność przeżywasz to wydarzenie na nowo, myśląc o tym, że gdybyś się zachował inaczej, Twoje życie wyglądałoby o wiele lepiej – odpowiedz sobie szczerze na to pytanie:

Czy gdybyś posiadał moc cofnięcia się w czasie i zmiany historii, ale tylko jeden jedyny raz, zużyłbyś go na tę sytuację?