Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

Prawdziwa zmiana zaczyna się dzisiaj

Call

Większość ludzi, gdy już odkryje, czego pragnie, mierzy siły na zamiary. Stawia sobie ambitne cele, licząc na to, że gdzieś po drodze znajdzie motywację i sposób na ich osiągnięcie. Jeśli i Ty zaliczasz się do tej grupy z pewnością zainteresuje Cię alternatywne podejście, w wielu przypadkach znacznie skuteczniejsze.

Podejście „Z góry na dół”

Popularnym pomysłem na realizację celów i planowanie jest patrzenie na sytuację z lotu ptaka. Określamy w nim cel i sytuację początkową, a następnie dzielimy całą podróż na etapy. Najbardziej wyrazistym przykładem podejścia „Z gór na dół” jest tzw. Strategia Vonneguta. Przyjmujemy w niej datę osiągnięcia celu, a następnie cofamy się o pewne jednostki czasu. Np. jeśli 1 stycznia 2020 mam mieć 1 mln zł na koncie, to co powinno się wydarzyć do 1 stycznia 2019 roku? A co do 1 stycznia 2018 roku, itd.

Brzmi ona bardzo sensownie i pozwala świetnie rozplanować swoje cele. Szkoda tylko, że bardzo rzadko się sprawdza. Zazwyczaj życie pokazuje, że w poniekąd logicznym planie nie uwzględniliśmy wielu zmiennych, które uniemożliwiają jego realizację. W międzyczasie zamiast okładać coraz więcej pieniędzy, potrzebowaliśmy je wydać na nowy samochód (bo stary się niespodziewanie i dokumentnie zepsuł) czy zabiegi medyczne (bo mimo obchodzenia kolejnej ’18-tej’ rocznicy urodzin zdrowie przestało być już tak dobre jak kiedyś). I oszczędności zamiast rosnąć przez pierwsze 12 miesięcy, stopniały.

Po roku przyglądamy się krytycznie naszemu planowi mrużąc oczy i marszcząc czoło. Widzimy, że nie działa, więc machamy na niego ręką, a cel, które wcześniej jasno świecił na horyzoncie, dziś ledwo się tli i powoli gaśnie.

Na szczęście nie musimy raz za razem powtarzać tego smutnego scenariusza. Istnieje sensowna alternatywa.

Podejście „Z dołu do góry”

Amerykański prezydent, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Theodore Roosevelt, powiedział kiedyś:

Rób to, co możesz, tym, co posiadasz, i tam, gdzie jesteś.

Świetnie oddaje ono esencję podejścia „Z dołu do góry”. Zamiast nadmiernie koncentrować się na kolejnych etapach realizacji celu, zwłaszcza długoterminowego, główny nacisk położony jest na to, co można zrobić tu i teraz. Dzięki temu dużo trafniej możemy ocenić, jakie działania są realistyczne, a jakie pozostają domeną fantazji.

Góra, dół i nauka hiszpańskiego

Wyobraź sobie, że chcesz się nauczyć hiszpańskiego. Zdaję sobie sprawę, że do mówienia w obcym nie wystarczy sama znajomość słownictwa, ale posłużmy się takim uproszczeniem. Dodatkowo załóżmy, że gdy poznamy 1 000 hiszpańskich las palabras (czyli wyrazów), będziemy w stanie zamówić drinka, poprosić panią do flamenco czy kupić bilet na corridę.

Przyjmując podejście „Z góry na dół”, możemy założyć, że ten cel łatwo osiągniemy w 100 dni. Wystarczy czy każdego dnia nauczymy się 10 nowych słówek. Dodatkowo trochę czasu poświęcimy na utrwalanie.

Dzisiaj jest 11 września, za 100 dni będzie 20 grudnia. Fantastycznie! Na Boże Narodzenie będę mógł pojechać do Hiszpanii i porozmawiać o tradycjach świątecznych.

Tak jak wspominałem wcześniej, takie założenia wyglądają sensownie, do momentu kiedy życie ich nie zweryfikuje. Zacznijmy od dostępnego czasu.

Zazwyczaj myślimy, że chociaż dzisiaj i jutro nie mamy czasu na naukę słówek, to pojutrze (a już na pewno za tydzień!) on się znajdzie. Praktyka jednak pokazuje, że o ile nie zwolnią nas z pracy albo nie kończymy właśnie remontu mieszkania, to za tydzień będziemy równie zajęci, co dzisiaj.

Prawdziwa zmiana zaczyna się dzisiaj

Jeśli chcesz rozwinąć nową umiejętność, popracować nad swoim zdrowiem, relacjami czy wynikami w pracy nie odkładaj tego na przyszły miesiąc, tydzień czy nawet dzień. Zacznij już dzisiaj, BEZ WZGLĘDU NA TO jak dużo masz zaplanowanych zadań. Nawet gdy zdecydujesz się na naukę hiszpańskiego o 23:58 i tak zdążysz nauczyć się że piłka to po hiszpańsku bola, posłuchać fragmentu La Tortura Shakiry czy znaleźć stronę internetową ze słówkami.

Najważniejsze jest żeby zacząć, wykonać pierwszy krok, nieważne jak mały.

Chcesz się zacząć zdrowo odżywiać? Zjedz jeszcze dzisiaj jabłko.

Chcesz zacząć oszczędzać? Wyciągnij z portfela i odłóż 1 zł.

Chcesz mieć jeszcze lepsze relacje z bliską Ci osobą? Wyślij do niej miłego smsa.

Wszystkie te rzeczy możesz zrobić nawet mając ekstremalnie zajęty dzień.

Małymi krokami dalej zajdziesz

W następnych dniach podnoś delikatnie poprzeczkę (sam najczęściej robię to, co 5 dni). Oprócz owocu, zjedz jeszcze warzywo. Odłóż 2 zł, zapisz na karteczce miłe słowa dla swojego partnera czy współlokatora.

W przykładzie z hiszpańskim – zaczęlibyśmy od nauki 1 słowa dziennie. Potem 2 wyrazów, 3 i 4. Po drodze okazałoby się, ile tak realnie możemy dzień w dzień poświęcić czasu na naukę. Bardzo możliwe, że okazałoby się, że nauczenie się 10 nowych słów przez kilka dni to żaden problem – zwłaszcza na początku, gdy motywacja jest wysoka. Jednak z czasem stawałoby się to coraz trudniejsze, aż mogłoby prowadzić do zarzucenia celu.

Tymczasem jeśli idziemy „od dołu do góry”, możemy odkryć naturalną granicę, którą możemy w miarę łatwo utrzymać. Np. 5 słówek. Możemy każdego dnia uczyć się 3 nowych słówek, a 2 stare utrwalić. W ten sposób osiągniemy swój cel w postaci 1000 słówek nie po 100 dniach, ale po 334, czyli po roku. Będzie to co prawda trwało 3 razy dłużej, ale szansa że nam się to uda, jest znacznie większa. Pomyśl, że w 1 rok jesteś w stanie nauczyć się dobrze komunikować w dowolnym obcym języku, poświęcając na to tylko 5 minut każdego dnia. Wystarczy, że zaczniesz DZISIAJ.

Automatyzacja zachowań

Swoją szansę na sukces możesz mocno zwiększyć, jeśli wprowadzisz pewną regularność do tej nauki. Zamiast uczyć się tych 5 słówek raz rano, raz po obiedzie, a raz wieczorem – lepiej będzie znaleźć na to stałą porę dnia albo sekwencję (np. PO TYM JAK zjem obiad). Dzięki temu zautomatyzujesz to zachowanie, czyli przekształcisz je w nawyk. O którym nie trzeba będzie pamiętać, zmuszać się do niego. Będziesz wykonywać go odruchowo, tak jak sięgasz rano po szczoteczkę do zębów.

O nawykach możesz przeczytać więcej na moim drugim blogu, lub w książce, którą wydałem. Zachęcam też do skorzystania z gry planszowej Kraina Nawyków, która działa w pełni zgodnie z założeniami opisanymi w tym artykule.

Podsumowanie

Podejście „Z góry na dół” na swoje plusy. Nieźle sprawdza się w biznesie, gdzie nie można założyć, że jakoś i kiedyś osiągniemy cel. Tam potrzebna jest konkretna data i intensywne działania. Gdy jednak pracujesz nad osobistymi celami, zwłaszcza takimi, za które już kilka razy się zabierałeś i niewiele z tego wychodziło – gorąco polecam Ci podejście „Z dołu do góry”. Rekomendują je zarówno praktycy zarządzania (np. David Allen, twórca Getting Things Done) oraz naukowcy (m.in. BJ Fogg – stanfordzki profesor, od 20 lat badający, dlaczego ludzie się zachowują w określony sposób).

1. Wyznacz cel, który chcesz osiągnąć.

2. Zrób jeszcze dzisiaj cokolwiek, co przybliży Cię do jego osiągnięcia.

3. Stopniowo podnoś poprzeczkę tak, by dalej bez problemu dało się wykonać działanie każdego dnia.

4. Zautomatyzuj zachowanie, przekształcając je w nawyk.

A osiągniesz swój cel szybciej niż myślisz.

Czego Ci serdecznie życzę.

podpis popraw 2

Jak lepiej zrozumieć świat i podejmować lepsze decyzje?

Blind

Wiedzę o świecie czerpiemy z rozmaitych źródeł: z własnego doświadczenia, z tego, co powiedzą nam inni ludzie lub czego uczy nas religia. Jednak zdecydowanie najpewniejszym źródłem są badania i potwierdzone teorie naukowe. Gdy nauczymy się odróżniać kilka kluczowych pojęć, będziemy w stanie dokonywać znacznie lepszych wyborów w życiu prywatnym i zawodowym.

Związek przyczynowo-skutkowym a korelacja

Kiedy jedno zjawisko wystąpi po drugim, często sądzimy, że pierwsze było przyczyną, a drugie skutkiem. W wielu przypadkach faktycznie tak jest, np. gdy wciśniemy przycisk i zaraz zapali się światło lub gdy powiemy komplement bliskiej osobie, a ona się uśmiechnie.

Związki przyczynowo-skutkowe mogą być jednostronne lub dwustronne.

Gdy za oknem jest piękna pogoda – świeci słońce, wieje lekki wiaterek i jest ok. 25 stopni – od razu czuję się lepiej. Piękna pogoda jest więc przyczyną, a moje lepsze samopoczucie skutkiem. Niestety ta zależność działa tylko w jedną stronę i gdy ja poczuję się lepiej, to słońce nie wychodzi nagle zza chmur ani temperatura się automatycznie nie podwyższa.

Przykładem dwustronnego związku przyczynowo-skutkowego prawdopodobnie jest bycie szczęśliwym i posiadanie bliskich relacji. W toku licznych badań naukowych zostało udowodnione, że jednym z najistotniejszych czynników decydujących o ludzkim szczęściu jest posiadanie bliskich relacji. Gdy mamy ludzi, którzy nas kochają lub się z nami przyjaźnią dużo łatwiej jest przeżyć każde nieprzyjemne wydarzenie. Jednak coraz więcej naukowców (np. prof. Barry Schwartz) zaczyna przypuszczać, że zależność ta działa także w drugą stronę. Przez to że ludzie są szczęśliwi, a przez to weseli i pozytywnie nastawieni, łatwiej jest im nawiązać znajomości, które później przerodzą się w przyjaźń czy miłość. Jeden z arabskich myślicieli setki lat temu powiedział że:

najłatwiej jest złowić miłość w sieci radości

I faktycznie, mało kto zdecyduje się na związek z ponurakiem czy marudą.

W wielu sytuacjach nie wiemy czy przyczynowość działa w jedną czy w dwie strony. Na niemal każdym kursie NLP i licznych warsztatach z komunikacji pojawia się temat budowania rapportu, dopasowania się do rozmówcy. Zaobserwowano bowiem, że osoby które dobrze się dogadują (PRZYCZYNA) przyjmują podobną postawę ciała (np. oboje zakładają nogę na nogę) i gestykulują w zbliżony sposób (SKUTEK). Szybko wyciągnięto z tego niekoniecznie prawdziwy wniosek, że w takim razie można odwrócić tę zależność i dzięki dopasowywaniu mowy ciała do rozmówcy, sprawiamy, że chętniej się z nami porozumie. Być może tak jest. Badania psychologiczne jasno pokazują, że bardziej lubimy ludzi podobnych do nas – pod względem ubioru, wspólnych zainteresowań, wieku czy miejsca urodzenia. Jednak uważam za co najmniej równie prawdopodobne, że sztuczne dopasowanie się do rozmówcy pod względem zajmowanej postawy nie zwiększa szans na porozumienie.

Rodzaje korelacji

Korelacja oznacza, że dwa zjawiska występują razem lub w jakiś sposób zależą od siebie.

Korelacja może być pozytywna. Oznacza to, że im silniej / częściej występuje jedno zjawisko, tym silniej / częściej możemy zauważyć drugie. Np. im częściej reklamowany jest dany produkt (o ile reklama jest dobrze zrobiona i oglądają ją ludzie należący do potencjalnych klientów), tym częściej ludzie go kupują.

Korelacja może też być negatywna. Wtedy im silniej / częściej występuje jedna tendencja, tym rzadsza / słabsza jest druga. Im niższa jest cena, np. paliwa, tym chętniej jest ono kupowane. Występuje więc negatywna korelacja pomiędzy ceną a sprzedażą, przynajmniej niektórych produktów.

Korelacja może być silna. Wtedy duży wzrost jednej wartości łączy się intensywnym zwiększeniem drugiej. Tak jest w przypadku poziomu zarobków i wydatków. Korelacja może też być słaba, gdy dużemu wzrostowi jednego parametru towarzyszy tylko niewielki przyrost drugiego. Taką zależność możemy zobaczyć pomiędzy wykształceniem (od licencjatu) a poziomem zarobków. Teoretycznie im wyższe wykształcenie, tym więcej ludzie zarabiają, ale nie ma dużych różnic pomiędzy średnimi zarobkami osób posiadających licencjat, magisterkę czy doktorat.

Nie każda korelacja to związek przyczynowo-skutkowy

Wiele z korelacji to de facto związki przyczynowo-skutkowe. Te zjawiska nie tylko występują razem, ale jedno jest przyczyną drugiego. Często jednak nie wiemy czy faktycznie jedno zależy od drugiego.

Mylenie związku przyczynowo-skutkowego z korelacją jest bardzo popularnym błędem, który może pociągać za sobą poważne niekorzystne konsekwencje. Jednym z takich przykładów jest ruch antyszczepieniowy. Niektórzy rodzice zauważyli, że w krótkim czasie po wzięciu szczepionki, rozwinął się u ich dzieci autyzm (lub inna choroba). Stwierdzili zatem, że szczepionka była przyczyną, a autyzm skutkiem. Tymczasem dużo bardziej prawdopodobne jest, że autyzm rozwinąłby się u tych dzieci, nawet jeśli nie dostałyby szczepionki, a wystąpienie tych dwóch zjawisk po sobie było kwestią przypadku. Poniżej zamieszczam zabawne silne korelacje pomiędzy dwoma zjawiskami, które z całą pewnością nie mają ze sobą wiele wspólnego:

śmieszna korelacja 1

Powyższy wykres pokazuje ścisłą zależność pomiędzy tym ile USA wydaje na naukę, podróże w kosmos i technologię a tym ile osób popełniło samobójstwo poprzez powieszenie się. Liczby te są zdumiewająco zbieżne, jednak nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że coraz więcej ludzi wiesza się z POWODU większych wydatków rządu amerykańskiego na naukę ani tym bardziej, że PRZYCZYNĄ zwiększonych wydatków na badania naukowe jest coraz większa liczba samobójstw przez powieszenie. Tak się przypadkowo złożyło, że akurat w tych latach te dwa zjawiska szły ze sobą w parze.

Drugi przykład jest równie ciekawy:

śmieszna korelacja 2

Liczba osób, które utonęła pływając w basenie mocno korelowała z tym, w ilu filmach w danym roku wystąpił Nicholas Cage. Znów, patrząc na same dane aż się prosi o stwierdzenie, że jedno musiało być przyczyną a drugie skutkiem. Jednak również tym razem ta zbieżność jest kwestią przypadku.

 Fałszowanie rzeczywistości

Większość przesądów, zabobonów i myślenia magicznego działa właśnie w ten sposób, że łączy ze sobą dwa zjawiska, które w rzeczywistości występują niezależnie od siebie, w związek przyczynowo-skutkowy. ‘Zaraz po tym jak drogę przebiegł mi czarny kot, od razu dostałem wiadomość, że jednak nie dostanę pracy, o którą się ubiegałem’. ‘Następnego dnia po tym, jak zbiłem lustro, akcje spółek, które kupiłem, mocno straciły na wartości’. ‘Po tym jak mocno wizualizowałem sobie wygraną w lotto-lotka udało mi się wygrać czwórkę’. Żadne z tych wydarzeń nie ma logicznego powiązania. To, że wystąpiły po sobie, było kwestią przypadku.

Jak zatem sprawdzić czy coś jest korelacją czy związkiem przyczynowo-skutkowym? Najlepiej jest poszukać wyjątków od tej ‘reguły’. Ile razy po tym, jak czarny kot przebiegł Ci drogę, nie wydarzyło się nic złego? Ile razy po tym, jak wizualizowałeś sobie wygraną na loterii, Twój los nie przyniósł Ci ani złotowki? Szybko może się okazać, że dużo częściej te zjawiska nie idą ze sobą w parze niż występują po sobie.

Pomocne pytania

Gdy zatem w przyszłości poczujesz pokusę, by szybko przesądzić, że jedno zjawisko jest przyczyną drugiego, zadaj sobie trzy pytania:

a) ile razy po wystąpieniu pierwszego zjawiska nie doszło do drugiego?

b) czy jest jakieś trzecie zjawisko, które dużo lepiej wytłumaczyłoby wystąpienie tego drugiego (niż pierwsze)?

c) jaka jest szansa, że drugie zjawisko i tak by się pojawiło, nawet gdyby pierwsze nie miało miejsca?

A dzięki temu dużo trafniej będziesz rozumiał jak działa świat i będziesz w stanie podejmować lepsze decyzje,

czego Ci serdecznie życzę
podpis popraw 2