Co to znaczy być „prawdziwym” mężczyzną we współczesnym świecie?

fenerbahce-1165230_1280

Już w 1975 r. Danuta Rinn pytała:„Gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi tacy? Orły, sokoły, herosy?” W roku 2016 podobne pytania zadają kobiety „w internetach” czy dyskusjach z koleżankami. Oczywiście odpowiedź też mają już gotową. Poza Danielem Craigiem i kilkoma innymi hollywoodzkimi gwiazdorami – dziś prawdziwych mężczyzn już nie ma (nie mylić z cyganami i piosenką Maryli Rodowicz). Czy oby na pewno? I co to w ogóle znaczy być prawdziwym mężczyzną? Oto co ja mam w tej kwestii do powiedzenia.

Maska twardziela

„Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły”

– to jedno z moich ulubionych powiedzeń pokazujące klasyczne podejście do męskości. Facet musi być twardy, odporny na ból, nie okazujący emocji i broń Boże nie wolno mu zapytać o drogę. Samemu trzeba ją odkryć, nawet jeśli błądzenie po nieznanym terenie zajmie 3 dodatkowe godziny lub skończy się nadzianiem na widły przez lokalnych rolników.

W roku 1999 powstał świetny film dokumentalny: Tough Guise: Violence, Media & the Crisis in Masculinity, pokazujący jak wypaczoną wersję męskości kreują media. Oczywiście współcześnie trendów jest znacznie więcej. Przez moment była (jest?) moda na bycie mężczyzną metroseksualnym, potem lumberseksualnym i pewnie kolejne, które umknęły mojej uwadze. Ale podstawowy model męskości dotyczący siły, brutalności i nie okazywania emocji wciąż jest na topie.

Wszechstronna kompetencja w pracach fizyczno-życiowych

Dodajmy do tego, że prawdziwy mężczyzna to też drwal i majsterkowicz, który potrafi zerżnąć … potężne drzewo, a potem wystrugać z niego mebel. Powinien też umieć wykonywać prace elektryczne w domu i mieć krzepę by nosić swoją kobietę na rękach przez pół dnia, bez względu na to ile magnumów wcześniej zjadła.

Oczywiście troszeczkę przesadzam, ale jeśli w podobny sposób sformułujemy oczekiwania wobec prawdziwego mężczyzny, to faktycznie ja się do tego grona nie zaliczam i podejrzewam że 4,5 miliarda innych facetów również.

Jeśli mężczyzna nie potrafi wbić gwoździa w ścianę czy skręcić mebla z Ikei, to jest to do pewnego stopnia żenujące. Uważam jednak, że kobiety również powinny wykazywać podstawowe kompetencje w tym zakresie. Moja Żona świetnie radzi sobie  w tego typu zadaniach (może nawet lepiej ode mnie) i zarówno swojego synka jak i córkę będziemy chcieli tego nauczyć.

Główne cnoty męskości

W moim rozumieniu tego, co oznacza bycie mężczyzną najważniejsze są trzy cnoty:

1. niezależność

Dla mnie mężczyzna powinien znać swoje wartości i umieć się nimi kierować niezależnie od współczesnych trendów czy różnych „grup nacisku” – rodziny, kolegów czy przekazów medialnych.

Jeśli ktoś mi mówi, że prawdziwy mężczyzna powinien być taki, a takim mu być nie wolno, to słucham z uwagą, a potem patrzę na ile wpisuje się to w moje wartości. Czasami jest to z nimi spójne i biorę to dla siebie, a czasami odrzucam, jak nietrafiony prezent.

Niezależność mężczyzny objawia się dla mnie w myśleniu, wyciąganiu wniosków, tworzeniu spójnej wizji swojego życia. Niekoniecznie w umiejętności upolowania dzika. Nie chodzi mi bowiem o samowystarczalność (mężczyzna sam potrafi zapewnić sobie wszystko czego potrzebuje do przeżycia) tylko o umiejętność kierowania swoim życiem. Nie potrzebuję umieć wybudować domu swoimi dłońmi – mogę do tego wynająć ekipę, która zna się na tym znacznie lepiej ode mnie. W żaden sposób nie uwłacza to mojej męskości. Warto znać granice swojej kompetencji. Jakby wieczorową porą zaczepił mnie dres i widziałbym, że gadką się z tego nie wykręcę – to bez skrępowania wziąłbym nogi za pas i zaczął nimi czym prędzej przebierać. Nie widzę nic wstydliwego w ucieczce przed walką, której się nie da wygrać. Nie widzę nic chwalebnego w opuchniętej twarzy i złamanym nosie (przerabiałem to już 2 razy i mi wystarczy) po próbie podjęcia nierównej walki.

Właśnie trzymanie się takich fałszywych zasad jak: „Prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze / ucieka / poddaje się” uważam za przejaw braku niezależności myślenia i zarazem deficytu męskości.

Brak niezależności jest dla wielu mężczyzn bardzo bolesny. Jeśli za każdym razem muszą się kogoś o coś pytać, czy mogą to zrobić albo czy na pewno to nie będzie komuś przeszkadzało itd., to często czują się jak wykastrowani, czyli właśnie pozbawieni męskości.

2. siła

Niewątpliwie męskość kojarzy się z siłą. Mnie również. Siła fizyczna, mięśnie i muskuły są nie bez znaczenia. Mają one bowiem wpływ nie tylko na to, jaki ciężar facet jest w stanie udźwignąć. Wpływają też na jego pewność siebie, samopoczucie, to jak się zachowuje w towarzystwie itd. W rozwoju osobistym często koncentrujemy się na rozwoju umysłu i ducha, a zapominamy o ciele, które też jest ważne.

Jednak jeszcze istotniejsza jest dla mnie siła psychiczna – stabilność emocjonalna, czyli umiejętność radzenia sobie ze swoimi emocjami i nie ulegania im. Boję się, ale pomimo tego strachu potrafię działać. Jest mi smutno, ale nie będę teraz siedział całego dnia użalając się nad sobą, tylko zrobią coś, by poczuć się lepiej.

Warto zaznaczyć, że stabilność emocjonalna jest czymś innym niż dystans emocjonalny, czyli próba udawania że nic nie czuję albo że nic mnie nie rusza. Moim zdaniem o wiele lepiej jest mieć kontakt z rzeczywistością i własnymi uczuciami. Umieć je nazwać, opowiedzieć o nich. To pozwala nimi zarządzać. Dlatego postacie odgrywane przez Clinta Eastwooda niekoniecznie wpisują się w mój ideał mężczyzny. Wolałbym żeby każdy tato bez wysiłku potrafił powiedzieć swojemu synowi, że go kocha, a nawet cmoknąć go w czółko.

Siła to dla mnie również odporność. Umiejętność radzenia sobie z nieprzychylnymi komentarzami. Jak mówi inny bliski mi cytat:

„Rób swoje, a potem rozłóż parasol i pozwól się opluwać”.

Nie ma się co przejmować opiniami ludzi, którzy nic dla nas nie znaczą. Mężczyzna powinien również radzić sobie z wynikami, które nie są tak dobre, jak się oczekiwało. Mieć świadomość, że droga do sukcesu to proces, często żmudny i wymagający cierpliwości.

Jednak przejawem siły jest też przyznanie się do błędu i zawrócenie z drogi, która prowadzi donikąd. Silny i niezależny mężczyzna nie potrzebuje nikomu nic udowadniać i wykazywać się konsekwencją w sytuacjach, w których aż się prosi o zmianę decyzji. Zna też swoje słabości i współpracuje z ludźmi, którzy potrafią je uzupełnić.

3. zdecydowane działanie

Bardzo cenię umiejętność podejmowania „męskich decyzji”, czyli szybkich wyborów na podstawie dostępnych informacji. Nawet jeśli ta decyzja nie jest najlepsza, to „prawdziwy” mężczyzna nie zastanawia się nad czymś godzinami. Wybiera najlepszą dostępną strategię, działa i wyciąga wnioski. Jeśli trzeba, to zmienia strategię. Uczy się na błędach, swoich i innych. Wykazuje się inicjatywą / proaktywną postawą. Nie czeka aż inni zrobią coś za niego, tylko samodzielnie proponuje rozwiązania. Zamiast fantazjować o tym, jak wspaniale mogłoby być z kobietą, która wpadła mu w oko, pomimo że boi się odrzucenia, podchodzi i zagaduje. Licząc się z tym, że jest duża szansa, że dostanie kosza. To jednak nie jest ważne. Sama próba nawiązania kontaktu jest godna pochwały, bo pokazuje odwagę , odporność psychiczną i właśnie zdecydowanie.

Oczywiście w podejmowaniu decyzji dużo ważniejsze jest to, żeby były trafne a nie tylko szybkie. W moim idealne mężczyzny nie ma impulsywnego, nieprzemyślanego działania, byle tylko móc się wykazać podejmowaniem „męskich decyzji”. Zawsze warto odwołać się do logicznych argumentów i zapytać bardziej doświadczone osoby o zdanie. Pisząc o zdecydowanym działaniu myślę o takiej sytuacji, gdy wszystkie najważniejsze informacje są już sprawdzone. Da się stwierdzić, które rozwiązanie jest najlepsze z dostępnych. I wtedy bez niepotrzebnego deliberowania męski mężczyzna bierze się do działania i nie ogląda się co chwilę wstecz, zastanawiając czy może jednak zrobić coś innego. Działa aż dojdzie do konkretnego etapu, w którym może ocenić skuteczność obranej strategii.

Podsumowanie

Wbrew temu, co można usłyszeć w piosenkach, prawdziwi mężczyźni istnieją. Nie istnieją książęta z bajki na białych rumakach. Niewielu jest też twardzieli, którzy wszystko zniosą i wszystko są wstanie zrobić przy pomocy skrzynki z narzędziami. Mężczyźni z piwnym brzuchem, nie potrafiący obsługiwać wiertarki czy bojący się podejść do atrakcyjnej kobiety są jak najbardziej prawdziwi. Dużo prawdziwsi niż ci z kobiecych i męskich fantazji. Prawdziwy mężczyzna to człowiek nieidealny, mający problemy ze sobą i światem. Jednak to co w moim przekonaniu odróżnia go od mężczyzny „mało męskiego” to niezależność, siła i zdecydowane działanie. Niezależność, która pozwala samemu wybrać swoje wartości i najlepszą drogę do ich realizowania, bez względu na to co mówią inni. Siła, która umożliwia wytrwałe dążenie do celu i osiąganie kolejnych sukcesów, ale też przyznanie się do błędu i słuchanie mądrzejszych od siebie. Zdecydowane działanie, czyli wykazywanie się inicjatywą i wykonywanie kolejnych działań mimo ryzyka niepowodzenia.

Jeśli skończymy stawiać mężczyznom (i kobietom również) nierealistyczne standardy, którym niemal nie da się sprostać, a skupimy się na tym, co da się zrobić i czego da się nauczyć – świat będzie lepszym miejscem. I dla mężczyzn i dla kobiet.

Czego sobie i Wam serdecznie życzę.

podpis popraw 2