Dlaczego kobiety i mężczyźni mają inne podejście do miłości, seksu i związków?

chess-1155418_1280

„Mężczyźni myślą tylko o jednym”. „Kobietom zależy tylko na kasie”. We współczesnym świecie istnieje wiele stereotypów przypisywanych obu płciom w kontekście romantycznych lub seksualnych relacji. Skąd te przekonania się biorą? Czy jest w nich ziarno prawdy? Przekonajmy się.

 

Zanim przejdziemy do bardziej naukowych rozważań, weźmy pod lupę kilka przykładów z życia.

 

„Gdzie stoją”, tirówki i tirówek

Czy słyszałeś o aplikacji mobilnej: ”Gdzie stoją”? Gdy znajomy mi o niej powiedział, byłem przekonany, że chodzi o zaznaczanie na mapie, gdzie stoją patrole policyjne, by wiedzieć, kiedy zdjąć nogę z gazu. Tym czasem ta aplikacja pomaga w czymś zupełnie innym.

Cytując wygooglowany opis ze ‘strony producenta’

Na naszej stronie dowiesz się gdzie stoją tirówki, prostytutki. Zapraszamy! :).

Kierowcy zaznaczają na mapie, gdzie stoją panie lekkich obyczajów i polecają lub odradzają innym kierowcom skorzystanie z usług konkretnej ‘tirówki’, poprzez wpisywanie komentarzy.

Nie dysponuję badaniem, które by to potwierdziło, ale myślę że możemy realistycznie przyjąć, że 99% z klientów to mężczyźni, a 99% z (osób) świadczących usługi to kobiety. Samo słowo tirówka nie ma męskiego odpowiednika w języku polskim. Wątpię też, by taki ‘tirówek’ znalazł dużo pracy.

Przykład ten pokazuje, że faktycznie są tacy mężczyźni, który sporo myślą o seksie, a nawet przechodzą od słów do czynów i to z mniej lub bardziej przypadkowymi partnerkami.

Blachary i sponsoring

Przyjrzyjmy się teraz innemu polskiemu fenomenowi – blacharom. Wszyscy chyba kojarzą blachary, czyli młode kobiety (czy wręcz dziewczyny), które obficie ślinią się na widok pięknych samochodów i trochę mniej oglądając ich właścicieli. Faktem jednak pozostaje, że mężczyzna w pierwszej kolejności oceniany jest przez pryzmat wielkości swojego… auta.

Kolejny przykład to sponsoring. Nie mam tutaj na myśli pozyskiwania nagród rzeczowych lub pieniężnych w zamian za promocje np. na konferencji. Myślę o sponsoringu erotycznym, w którym to młoda kobieta / dziewczyna, w zamian za to że od czasu do czasu prześpi się ze starszym, kasiastym mężczyzną, dostanie od niego biżuterię, albo czynsz za mieszkanie będzie mogła opłacić „w naturze”. Znów, dużo rzadziej będziemy mieli do czynienia z sytuacją odwrotną, kiedy to bogata starsza kobieta znajduje sobie „utrzymanka”.

Płodność vs zasoby

Skąd więc biorą się różnice w działaniu kobiet i mężczyzn? Stoją za nimi bardzo podstawowe mechanizmy, które świetnie opisuje psychologia ewolucyjna.

Rozprawmy się najpierw z mężczyznami. Co ich najbardziej pociąga w kobietach? Wysublimowany gust? Ostry jak brzytwa intelekt? Nie.

Ciało. Konkretnie nagie ciało. Nagie, młode, wysportowane, zgrabne, proporcjonalne ciało z dużymi piersiami. Na ten widok mężczyźni wystawiają język tak daleko, że przechodząc obok można się o niego potknąć.

Co wszystkie te cechy kobiecego ciała mają ze sobą wspólnego? Są oznakami płodności.

Dlaczego nagie ciało nas podnieca? Bo gładka skóra, w naturalnych kolorach, bez brzydkich przebarwień, stanów zapalnych czy pasożytów jest oznaką zdrowia.

Proporcjonalne ciało, czyli takie które ma odpowiedni wskaźnik talia-biodra, oznacza z kolei, że kobiecie (stosunkowo) łatwo będzie urodzić dziecko.

Duże piersi? Będą pomocne w karmieniu potomstwa.

Zgrabność i wysportowanie? Również świadczą o zdrowiu, a także przydadzą się przy opiece nad dziećmi.

Młodość? Daje dużo większe szanse na urodzenie zdrowych dzieci.

Mimo iż mężczyźni tak tego nie analizują, to jako najbardziej seksowne są najczęściej odbierane przez nich te kobiety, które w widoczny sposób odznaczają się płodnością. Jest to do pewnego stopnia zabawne, bo dla wielu z tych mężczyzn ostatnią rzeczą, którą chcieliby zobaczyć po upojnej nocy, jest pozytywny wynik testu ciążowego. Podświadomie jednak, zgodnie z rozwiniętym przez dziesiątki tysięcy lat instynktem, atrakcyjność kobiety łączą z płodnością. Ładne kobiety będą bardziej pociągające niż te inteligentne. Nie ma co mieć o to pretensji do mężczyzn, bo to nie jest ich wybór. Tak zdecydowała za nich ewolucja.

Teraz przejdźmy do pań. Dla płci pięknej liczą się zasoby, zasoby i jeszcze raz zasoby. Nie chodzi tylko o pieniądze, czy szerzej zasoby materialne. Ważne są wszystkie te elementy, które wpływają na to, że będą miały za co wyżywić siebie i dzieci. Weźmy takiego studenta medycyny. W wieku 25 lat może jeszcze nie mieć zgromadzonego majątku ani nie zarabiać. Ale jeśli dobrze się uczy, jest inteligentny i potrafi się dogadywać z ludźmi, to dobrze rokuje. Może nie ma odpowiednich zasobów już teraz, ale jest realna szansa, że za kilka lat będzie przynosił do domu worki z pieniędzmi. Może więc warto związać się z nim, zamiast z kasjerem z supermarketu, który choć zarabia już teraz, to ma niewielkie szanse, by zarabiać więcej (nie zmieniając pracy).

Nie bez znaczenia są fizyczne zasoby  potencjalnego partnera . Atrakcyjny wygląd świadczy o zdrowiu i ‚dobrych genach’. Fizyczna siła,  wysportowanie czy dobra kondycja pozwalają wierzyć, że mężczyzna pożyje wystarczająco długo, by pomóc w wychowaniu dzieci i zapewnieniu bezpiecznego życia.

Poczucie humoru, kreatywność, umiejętność prowadzenia rozmowy czy słuchania to też ważne zasoby, które zwiększają atrakcyjność mężczyzny w oczach kobiety. Te przymioty świadczą z kolei, że życie z takim facetem będzie przyjemne i ciekawe. Jednak z ewolucyjnego punktu widzenia dużo istotniejsze są zasoby materialne lub te cechy, które bezpośrednio przekładają się na ich generowanie (pracowitość, spryt itd.). Nie ma się więc co dziwić paniom, że do pewnego stopnia faktycznie lecą na kasę. Mają to wpisane w geny.

Strategia R i K

W naturze znane są 2 strategie rozrodcze – R i K.

W strategii „R” należy wyprodukować jak najwięcej potomstwa, licząc na to, że przynajmniej jego część przeżyje. Im więcej tym lepiej. Idziemy w ilość. Przykładem takiego nastawienia mogą być ryby, które wypuszczają mnóstwo jajeczek.

Strategia „K” działa zupełnie inaczej. Zamiast stawiać na ilość, koncentruje się na jakości. Samice wydają na świat niewiele potomstwa, ale opiekują się nim i robią wszystko, żeby przetrwało. Człowiek jest prawdopodobnie najbardziej ekstremalnym przykładem tej strategii. Większość ciąż jest pojedyncza. Inne ssaki też się w nią wpisują. Nawet jeśli w miocie kotów mamy  7 miauczących, puchowych kulek, to jest to stosunkowo niewiele w porównaniu z tysiącami jajeczek ryb, płazów czy owadów.

Każda ze strategii ma swoje zalety i wady. W nieprzewidywalnym środowisku, gdzie warunki się zmieniają i pomimo najlepszej opieki nad potomstwem może ono łatwo umrzeć – lepiej może zadziałać strategia R – bo mamy więcej szans (ilościowo), że chociaż część z naszych potomków przetrwa i przekaże nasze geny dalej. Z kolei w stabilnych środowiskach sensowniejsza może się okazać strategia K, bo co z tego że wyprodukujemy 200 „dzieci”, jak wszystkie umrą bez naszego wsparcia. Lepiej jest stworzyć 2-3 potomków i zatroszczyć się o ich przetrwanie.

Co te strategie mają wspólnego z podejściem kobiet i mężczyzn do miłości, seksu i związków? Bardzo dużo. Mimo że jako gatunek wpisujemy się w strategię „K” kobiety zdecydowanie preferują podejście K, a mężczyźni R. Z prostego powodu.

Gdy kobieta zajdzie już w ciążę, z punktu widzenia ewolucji i przekazywania swoich genów, nie ma dla niej sensu uprawianie seksu z kolejnymi mężczyznami. I tak nie zwiększy to liczby jej potomstwa. Dodatkowo kobiety dużo uważniej dobierają swoich partnerów. Gdyby spały z kim popadnie, to często ich komórki jajowe byłyby zapładniane przez „nasienie słabej jakości”. Przez 9 miesięcy nie mogłyby pozyskać „lepszego nasienia”, a dzieci poczęte przez „kiepskich dawców spermy” byłyby głupie, słabe i miały małe szanse na przetrwanie  lub znalezienie sobie partnera i przekazanie genów do następnego pokolenia.

Popatrzmy teraz na mężczyzn. Oni takich ograniczeń nie mają. Nawet jeśli dojdzie do poczęcia dziecka z jedną kobietą, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby następnego dnia (albo jeszcze tego samego) kopulować z kolejną. I rozsiewać swoje nasienie przez okrągły rok, za każdym razem do innego „naczynia”. Znów, z ewolucyjnego punktu widzenia, jest to jak najbardziej racjonalne i sensowne zachowanie. Nawet jeśli „naczynie” nie jest szczególnie urodziwe (czytaj. mniej zdrowe i płodne) i/lub inteligentne (czytaj. gorzej się będzie opiekowało potomstwem), to nic nie szkodzi. Nasienia jest pod dostatkiem i jeśli z niektórych doniczek nic nie wyrośnie, albo po wyrośnięciu długo nie pożyje – to przecież mam w odwodzie dużo innych wehikułów swoich genów.

Dlatego mężczyznom opłaca się współżyć niemalże z kim popadnie – pod warunkiem że dany osobnik nie jest ewidentnie chory i mógłby czymś zarazić. Stąd zdrady w związkach dokonywane są dużo częściej przez mężczyzn, bo ich program biologiczny bardzo silnie ich do tego namawia.

Do pewnego stopnia tę pierwotną potrzebę hamują różnego rodzaju normy:

a) religijne (uprawianie seksu nie ze swoją żoną to grzech i będziesz się za to smażył w piekle),

b) społeczno-etyczne (zdradzający mąż to świnia, gnida, podły człowiek, oszust od którego wszyscy powinni się trzymać z daleka),

c) prawno-ekonomiczne (jak mąż zdradza, to sąd orzeknie rozwód z jego winy i kobieta przejmie dużą część jego majątku lub będzie musiał płacić alimenty).

Jednak potrzeba do uprawiania seksu z wieloma różnymi kobietami tkwi w mężczyznach bardzo głęboko i czasami instynkt bierze górę nad wychowaniem i ucywilizowaniem.

Wyjaśnienie to nie usprawiedliwienie

Proszę mnie dobrze zrozumieć. W tym artykule bynajmniej nie staram się usprawiedliwić zdradzających swoje partnerki mężczyzn. Zdrada jest czymś podłym. Krzywdzi nie tylko żonę / partnerkę, ale często też dzieci, rodziców (swoich, a zwłaszcza partnerki) i pośrednio też wspólnych znajomych.

Ta krzywda często ma też poważne konsekwencje i albo kończy się rozpadem związku albo pozostawia w nim ranę, która już nigdy do końca się nie zagoi.

Chwila przyjemności nie jest warta ranienia wszystkich osób, które kochamy. Odparcie ewolucyjnie napędzanej pokusy najczęściej nie jest też tak trudne i zdecydowana większość mężczyzn (jeśli nie wszyscy) potrafi to zrobić. Tylko nie zawsze chce. Łatwiej jest się poddać zachciance. Zwłaszcza tej głęboko zapisanej w genach.

Warto jednak mieć świadomość, jaki podstawowy mechanizm stoi za zdradą.

Podsumowanie

Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule: to ewolucja zadecydowała o innym podejściu kobiet i mężczyzn do miłości, seksu i związków. Mężczyznom, zgodnie ze strategią „R” opłaca się rozsiewać swoje geny na prawo i lewo, bo to zwiększa szansę na odniesienie przez nich sukcesu rozrodczego, czyli „wyprodukowanie” jak największej ilości osobników z ich genami. Kobiety z kolei, przez to że przez 9 miesięcy ciąży są „zamknięte” na inne możliwości rozrodcze, uważniej dobierają partnerów i są mało zainteresowane seksem podczas bycia w ciąży.

 

Wnioski na przyszłość

Jakie są z tego praktyczne implikacje?

A. Dla kobiet

1. To, że Twój mężczyzna reaguje na inne atrakcyjne kobiety (jego wzrok pomknie w stronę urodziwej niewiasty, rozszerzą mu się źrenice lub przyspieszy oddech na widok seksownej kobiety czy nawet będzie miał erekcję), jest zupełnie normalne. Tak został genetycznie zaprogramowany. Dużo częściej będzie to odruchowa niż świadoma reakcja.

2. Czynienie mu wyrzutów z tego powodu, foszenie się bynajmniej nie poprawi waszej relacji. To tak jakby obwiniać psa za to, że nie jest kotem. Okazanie zrozumienia może się okazać dużo lepszą strategią. Nie należy być jednak zanadto pobłażliwą.

3. Warto (wspólnie!) wyznaczyć jasne granice, których Twój mężczyzna nie będzie przekraczał. Kontakt fizyczny z inną kobietą, bardziej zażyły niż uścisk dłoni, przytulenie czy buziak w policzek wydaje się naturalną granicą, której nie należy przekraczać. Ale może dla Ciebie ta linia ograniczenia powinna być ustawiona wcześniej. Porozmawiaj o tym ze swoim partnerem. Czy flirt, czyli rozmowa z podtekstami, która nie przekłada się na „fizyczność” jest dozwolona czy nie? Czy spotkanie się na kawę z inną kobietą wchodzi w grę? Pamiętaj, że choć może Cię kusić, by zakazać wszystkiego po kolei – tak na wszelki wypadek – to jeśli ustawisz granice zbyt ostro, będą one po prostu ignorowane. Stanie się to martwym, nieprzestrzeganym przepisem. Dlatego warto negocjować tak długo, aż wypracujecie rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Nie bez znaczenia jest też zawód wykonywany przez Twojego mężczyznę. Jeśli pracuje jako sprzedawca i flirt jest dla niego skuteczną techniką sprzedażową, zabronienie mu tego, może się bardzo negatywnie odbić na jego wynikach w pracy.

B. Dla mężczyzn

1. Nie traktuj swojego ewolucyjnego programu jako usprawiedliwienia ani przeznaczenia, którego nie da się uniknąć. Mężczyźni mogą pozostać wierni przez całe życie jednej partnerce i wbrew temu, co mogą Ci powiedzieć „życzliwi koledzy” nie jest to oznaka słabości ani powód do wstydu. Wręcz przeciwnie. Jest to oznaka siły, doskonałego panowania nad sobą, żelaznej samodyscypliny.

2. Nie igraj z ogniem. Jeśli samokontrola nie jest twoją mocną stroną i łatwo ulegasz różnym pokusom – jedzenia słodyczy, odpuszczenia sobie ćwiczeń na siłowni, odkładania spraw na później – to nie wystawiaj się na pokuszenie poprzez obcowanie z pięknymi kobietami, zwłaszcza sam na sam i to w niezawodowych kontekstach. Myślenie, że przecież w odpowiednim momencie dasz radę się wycofać zgubiło i zrujnowało (karierę polityczną, sytuację rodziną czy finansową) już niejednego mężczyznę.

3. Porozmawiaj ze swoją kobietą o swoich potrzebach. Tak, wiem że rozmowa o uczuciach i potrzebach może Ci się wydawać niemęska. Że to domena kobiet. A Ty jako twardziel niczym nie powinieneś się przejmować i zamiast miodu żuć pszczoły. Ja jednak zupełnie inaczej definiuję to, co jest męskim zachowaniem. Dla mnie zachowujesz się męsko wtedy, kiedy działasz zgodnie ze swoimi wartościami i nie przejmujesz się tym, co inni próbują Ci narzucić. Również czy może przede wszystkim twoi koledzy. Gdy na spokojnie powiesz swojej kobiecie, na jakie ograniczenie swojej wolności się zgadzasz, a co z kolei trudno Ci będzie zaakceptować, to oszczędzi to wam sporo kłótni i nieporozumień.

Czego serdecznie wam życzę.

podpis popraw 2

2 przemyślenia nt. „Dlaczego kobiety i mężczyźni mają inne podejście do miłości, seksu i związków?

  1. świetny tekst :)
    mam nadzieję, że szczególnie sporo mężczyzn go przeczyta

  2. Bardzo ciekawe zestawienie. Rzeczywiście mężczyźni i kobiety mają często bardzo odmienny punkt widzenia i styl zachowania. Dlatego dla zapewnienia dobrych relacji, czasem warto skorzystać z coachingu indywidualnego lub grupowego. To pozwoli spojrzeć nam na siebie z dystansem i wzajemnie zrozumieć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.